Piszę

“Historia pewnej znajomości”…

image_pdfimage_print

Całym sercem dziękuję za każde miłe słowo, oraz każdy przejaw zainteresowania, który otrzymałam po tym, jak umieściłam dwusetną stronę mojej powieści. Jest mi niezmiernie miło, że “poganiacie” mnie, abym ukończyła ją szybciej. Ogromnym komplementem są prośby, abym publikowała ją w odcinkach na blogu. 

Kochani! Myślę, że publikując ją w odcinkach, odebrałabym sobie i Wam całą tę magię, która wiąże się z oczekiwaniem na publikację w wersji papierowej. 

Pragnę zapewnić Was, że wielkimi krokami zbliżam się do ukończenia pracy nad książką. Pozostanie mi jeszcze znalezienie wydawcy. Wierzę, że mi się to uda. Pracuję na to i modlę się o to każdego dnia. 

Aby umilić Wam oczekiwanie, wrzucę fragment, który napisałam dziś…Pamiętajcie proszę, że powieść jest fikcją…To nie jest moja historia, aczkolwiek inspirowałam się wydarzeniami mającymi miejsce w rzeczywistości. 

Tekst pisany jest “od ręki”, nie analizowany, nie poprawiany. Tym zajmę się dopiero jak napiszę całość. Na chwilę obecną po prostu piszę, cały czas patrząc pod nogi lecz nie oglądając się za siebie gonię swoje marzenia. 

Możesz przeczytać także stronę setną oraz stronę dwusetną… Życzę przyjemnej lektury i dziękuję całym sercem za wiarę  i wsparcie. Przecież piszę po to, abyście mogli czytać. 

Ania.

Trzydziestka, jest liczbą magiczną. Ludzie, którzy skończyli trzydzieści lat mawiają, że życie zaczyna się po trzydziestce. Tak samo mówią czterdziestolatkowie, pięćdziesięciolatkowie i wszyscy, których okrągłe liczby dotyczą.
Nie ma chyba biegacza maratończyka, który by nie potwierdził, iż maraton zaczyna się po trzydziestym kilometrze. Podobno najtrudniej jest pokonać ostatnie dwanaście kilometrów.
Wbiegając w trzydziesty kilometr, odczuwałam już skutki zmęczenia. Mój czas oscylował w granicach poniżej trzech godzin, wciąż więc miałam szansę złamać barierę czterech godzin. Niestety tempo biegu z kilometra na kilometr spadało i co jakiś czas odczuwałam skurcze w łydkach. To nie było łatwe zadanie.
Zostawiając za sobą trzydzieści kilometrów przemyślałam ponad trzydzieści lat swojego życia. Śmiało mogę się zgodzić ze stwierdzeniem, że maraton zaczyna się po trzydziestym kilometrze, oraz życie…zaczyna się po trzydziestce.
Moje życie po trzydziestce było już dużo spokojniejsze niż to, które wiodłam przed jej ukończeniem. Ostatnie dwanaście kilometrów maratonu było prawdziwą lekcją pokory dla ciała i siły umysłu, którą musiałam się wykazać, aby dobiec do mety.
Wbiegając w trzydziesty kilometr przypomniałam sobie, początek końca romansu z Janem. Na ustach czułam słony pot ściekający po mojej twarzy, będący oznaką walczącego organizmu a wewnątrz przeżywałam radość płynącą ze wspomnień. Nie byłam już zła za to fatalne mieszkanie, do którego mnie zaprosił. Nie byłam rozgoryczona tym, że nie okazał się on księciem na białym koniu porywającym mnie do krainy baśni. Byłam szczęśliwa, że taki romans przytrafił się właśnie mi.
Historia błacha, opowiedziana już miliony razy, w nieskończoność przytaczana młodym kobietom, aby je przestrzec przed mężczyznami nie należącymi do nich. Stawiając krok za krokiem i patrząc w kołobrzeskie morze rozciągające się pięknym widokiem na trasie biegu, uśmiechałam się do wspomnień będąc wdzięczną za to, czego w życiu doświadczyłam. Czując teraz ból całego ciała, nie czułam już bólu duszy towarzyszącego mi wtedy, gdy kochałam się z nim po raz ostatni. Pomimo, że nie byliśmy pierwszymi, ani też z pewnością nie byliśmy ostatnimi ludźmi mogącymi opowiedzieć „historię pewnej znajomości”, jestem głęboko przekonana, że nasza opowieść należy do tych wyjątkowych. Jej owoc mógł chodzić dziś po tym świecie…
Biegnąc trzydziesty kilometr mojego maratonu wybaczyłam sobie błędy, które wtedy popełniłam. Nie żałuję jednak żadnego z nich ponieważ, gdybym ich nie popełniła, nie miałabym dziś wspomnień, które mam. Ominęłyby mnie chwile, które teraz uznaję za jedne z najszczęśliwszych w moim życiu.
Przeczytałam ostatnio w internecie, że jeśli coś wywołało uśmiech na twojej twarzy, to znaczy że warto było to przeżyć. Zgadzam się z tym stwierdzeniem całym swoim jestestwem. Biegnę dalej opowiadając Wam moją historię.

Kobiety Inspirują 01

526total visits,1visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz rozwiąż zadanie * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

CommentLuv badge