Piszę

Różnice między dziewczyną, a kobietą.

image_pdfimage_print

Ostatnimi czasy doznałam olśnienia. Mam wrażenie, że im jestem starsza, doznaję go coraz cześciej. Kwiecień ubiegłego roku okazał się być zaskakujący za sprawą tego, iż wywalili mnie z pracy. Dziś wiem, że wszystkie bolesne sytuacje, których wtedy doświadczyłam, były dla mnie darem od losu, dotykiem anioła, bądź też błogosławieństwem – jak kto woli. Gdy myślę o tym zdarzeniu, zaczynam dostrzegać pierwszą różnicę między dziewczyną, a kobietą.

  1. Dziewczyna trzyma się kurczowo tego co już ma – Kobieta płynie z życiem ciesząc się na to, co czeka za rogiem. 

Jako dziewczyna z czasów sprzed niespełna roku, strasznie rozpaczałam. Wylałam morze łez w rękaw mojego męża, wyrzucając z siebie pełne żalu emocje. Minęło sporo czasu zanim zrozumiałam, że to co mnie spotkało nie było przypadkiem, czy zrządzeniem losu. Wręcz przeciwnie – było moim przeznaczeniem. Kiedyś moja koleżanka (wtedy już kobieta), powiedziała mi ; “Co przeznaczone, to na drodze rozkraczone”. Będąc kobietą, rozumiem co miała na myśli. 

Jestem molem książkowym – czytam dużo, nawet bardzo dużo. Książki towarzyszą mi w ciągu całego dnia. Potrafię wdawać się z nimi w “romanse”, wyrywając z rzeczywistości chwile na to, aby być z obiektem moich westchnień jak najczęściej. W związku z tym….nie jestem na bieżąco z nowinkami telewizyjnymi. Nie wiem, kto akurat tańczy, gotuje, czy śpiewa najlepiej. Dostrzegłam zatem różnicę nr 2. 

   2. Dziewczyny oglądają seriale, programy itd – Kobiety czytają książki. 

Niech się na mnie nie oburzą miłośniczki tasiemców (sama jestem fanką serialu “Na wspólniej”) przy którym odmóżdżam mój zmęczony myśleniem mózg. Jednak nie czynię z telewizji obiektu swoich zainteresowań. Zdecydowanie wolę czytać. Zależy mi na tym, aby się rozwijać każdego dnia. Telewizor to zjadacz czasu. Czas który dostałam – wolę konsumować inaczej. 

Idąc dalej – pod lupę wzięłam atrakcyjność fizyczną. Jak każda kobieta lubię wyglądać dobrze. Wykazałabym się niebywałą hipokryzją twierdząc, że jest inaczej. Lubię moje włosy, lubię moje ciało lecz…nie wpadam w depresję w czasie, gdy nie trenuję. 

  3. Dziewczyna trenuje ciało, bo czuje presję – Kobieta trenuje, bo chce. 

W tym miejscu przyznaję się bez bicia – BYŁAM UZALEŻNIONA OD FITNESSU I WSZELKIEJ AKTYWNOŚCI FIZYCZNEJ!!!! Mało tego – wmawiałam wszystkim, że tak jest dobrze, że tak powinno być! Byłam z siebie dumna, że jestem taka pracowita i wytrwała, trenując do 14 godzin tygodniowo. Miałam kaloryfer na brzuchu za cenę…spokoju. TAK TAK TAK – ja nie byłam spokojna – BYŁAM SFRUSTROWANA ciągłym męczeniem ciała, aby było takie jak ja chcę. Uważałam błędnie, że akceptuję siebie.  Dziś głośno i wyraźnie mogę powiedzieć GÓWNO PRAWDA! – Celowo używam mocnego określenia, aby przekazać Wam moje czytelniczki, że się myliłam. Kocham aktywność fizyczną, lubię biegać, ćwiczyć, lubię moment kiedy jestem zlana potem i wyglądam jak zmokła kura lecz…Jako kobieta  – nie poświęcę kolacji z przyjaciółką w imię treningu. Zdecydowanie bardziej zależy mi na tym, aby pielęgnować relacje. Dziś mam czas na kino, rozmowę, spotkanie. Jestem o niebo szczęśliwsza. Zaczęłam pisać. Wreszcie zajęłam się tym, co planowałam zrobić “kiedyś”. 

Idąc dalej tropem aktywności – jak wiadomo, kiedy już miałam ten cały kaloryfer, to musiałam się nim pochwalić całemu światu. Co wtedy robiłam? Oczywiście “selfie” czy “samojebkę” – zwał jak zwał, wiadomo o co chodzi. Po umieszczeniu na facebooku czy instagramie zdjęcia, przez chwilę ktoś mnie zauważał. Byłam dymna bo przecież – MOTYWOWAŁAM! Kolorowe czasopisma, na które zwykłam mówić “Mózgotrzepy” utwierdzały mnie w przekonaniu, że czynię dobrze. Dziś wiem, że się myliłam. Byłam dziewczynką. Nasuwa się więc trzecia różnica

4. Dziewczyny pokazują swoje (prawie) nagie ciała, aby czuć się sexy – Kobiety wiedzą, że wywołują pożądanie niezależnie od tego, co na siebie włożą.  Dziś wiem, że nie muszę pokazywać tyłka w social mediach, aby wzbudzić pociąg seksualny. Nie jest mi to do niczego potrzebne. Ostatnio gdy leżałam chora usuwałam z insta wszystkie zdjęcia, na których wystąpiłam w gaciach…

Jak już byłam taka super seksi czad, oczekiwałam od męża, że teraz to on ma mnie rozpieszczać, czytając w moich myślach. Bo tak to jest gdy;

5. Dziewczyny sądzą, że mężczyźni domyślą ich pragnień – Kobiety nazwą je po imieniu. Dziś mówię wprost – nie kupuj mi ciętych kwiatów, bo ich nie lubię. Zabierz mnie do kina, bo za tym tęsknię. Staram się ze wszystkich sił nie robić z siebie królewny “Fochny”. (to określenie zgapiłam od fantastycznej Pauliny Młynarskiej – mojej mentalnej idolki). 

Jeśli chodzi o finanse – to chyba zawsze byłam kobietą. Moje poczucie niezależności, jest tym z elementów mojego systemu wartości, za które jestem w stanie dać się pokroić i posypać solą. Gdy nie miałam pieniędzy na fajne ciuchy, po prostu ich nie kupowałam. Nie stałam z maślanymi oczami przed mężem prosząc co o to, aby kupił mi nowe portki, czy kieckę. Od poczucia lansu, że mam fajny ciuch, wolałam zdecydowanie poczucie, że niczego od nikogo nie oczekuję, a już tym bardziej “Sponsoringu ciuchowego”.

6. Dziewczyny oczekują, że ktoś zapłaci za ich uciechy – Kobiety są finansowo niezależne. Nie jestem typem kobiety dzieciaczka, nad którą trzeba się pochylić wycierając jej tyłek. Staram się być niezależna tak bardzo, jak to tylko możliwe. Jako kobieta wiem, że nie potrzebuję mojego męża po to aby przetrwać, wręcz przeciwnie – potrzebuję go, bo go kocham, cenię i szanuję. 

Na palcach jednej ręki można policzyć, ile razy byłam w życiu pijana. NIE TYKAM ALKOHOLU – Pochodzę z rodziny, w której ten problem ciągnie się latami jak przysłowiowy “Smród po gaciach”. Wiem, jak alkohol i innego typu używki działają na człowieka. Doświadczyłam też tego problemu będąc pierwszą żoną swojego pierwszego męża. Tak więc; 

7. Dziewczyny się upijają – Kobiety nie czynią tego wcale, bądź jak mają chęć, czynią to w zaufanym towarzystwie. Drogie panie – musimy wiedzieć, kiedy przestać! Nie ma nic gorszego od pijanej baby… Jeśli chcesz się nawalić, kup butelkę wina, wypij ją z przyjaciółką i przytrzymujcie sobie wzajemnie włosy w trakcie rzygania do toalety, dla ścisłości – WŁASNEJ TOALETY !!! Nikt nie musi tego widzieć.

Pamiętacie czas, kiedy to spotykałyśmy się z Kaśką, aby pogadać o Baśce? Ja pamiętam. Chcąc być społecznie akceptowaną, poddawałam się tego typu sytuacjom. Obgadywałam! Tak, robiłam to. KAŻDA Z NAS TO ROBI, BĄDŹ ROBIŁA!
Dziś szanuję swoje słowa. Nie mielę jęzorem na prawo i lewo. Ktoś mądry powiedział “Po to Bóg daje nam dwoje uszu i jeden język, abyśmy więcej słuchali, a mniej mówili” – tego się trzymam. 

8. Dziewczyny plotkują – Kobiety podtrzymują inteligentną konwersację. Uwielbiam rozmawiać z kobitami. 

Kiedy jeszcze byłam dziewczyną zależało mi na tym, aby w męskim towarzystwie wypaść jak najlepiej. Wiadomo – każda z nas chce być oceniana pozytywnie. Płci żeńskiej nie wypada żreć jak koń. Dlatego też z każdej randki wychodziłam głodna. Zamawiałam sałatkę, jadłam ją małymi kęsami udając, że mam żołądek wielkości piąstki niemowlaka. Gdy wracałam do domu, rzucałam się na jedzenie pochłaniając wszystko, z mydłem i powidłem włącznie. W momencie gdy poznałam mojego obecnego męża, byłam już dość dobrze ukształtowaną osobą. Na pierwszej randce zjadłam mega makaron, zagryzając go  rozmaitościami z baru sałatkowego, po czym poprosiłam jeszcze o deser. Przemysławek (wtedy jeszcze Przemek – potencjalny “dopadacz”) nie mógł wyjść z podziwu, że tyle zjadłam. Powiedział tylko, że mam spory apetyt, jak na tak małą osóbkę. Po latach dowiedziałam się, że byłam pierwszą kobietą w jego życiu, która tyle zżarła na pierwszej randce. 

9. Dziewczyny jedzą mikroskopijną sałatę. Kobiety jedzą to co chcą i ile chcą. 

Podróże małe i duże zawsze kojarzyły mi się ze zgrają znajomych, dzięki którym miałabym się świetnie bawić. Próbowałam brać udział w różnorakiego rodzaju spędach, biwakach, wycieczkach, które miałyby mi zapewnić pełen doznać fantastycznie spędzony czas. Po takim “relaksie”, zamiast być wypoczętą byłam sfrustrowana i gotowa odebrać sobie życie suszarką do włosów. Zmuszona byłam dzielić łazienkę z kimś, kogo średnio lubię, oglądać wiszące na kaloryferze cudze skarpety i chadzać tam, gdzie akurat chciał iść towarzysz mojego “wypoczynku”. Dziś, kiedy jestem kobietą mam to gdzieś…

10. Dziewczyny aby dobrze się bawić, potrzebują towarzystwa innych – Kobiety dobrze się bawią w swoim towarzystwie. 

Żeby nie było, że jestem totalnym odludkiem wyznam, że lubię czas spędzony z moją rodziną. Uwielbiamy wyjeżdżać razem na wakacje, cieszymy się sobą i “kisimy się we własnym sosie”. Stronimy od wyjazdów z przyjaciółmi. Tak jest nam dobrze. Lecz UWAGA – dwa razy do roku pakuję plecak, zostawiam cały “bajzel” i wyjeżdżam sama, przestawiając się na tryb “Co ma być, to będzie”. Nie boję się zaufać gadającemu w mojej nawigacji Krzysztofowi Hołowczycowi. Ufam, że “dojadę z nim do celu”. Nie tworzę wizji pt. co się wydarzy, gdy złapię gumę. Tak jak napisałam wyżej; “Co ma być, to będzie”. 

Ostatnie czym chciałabym się podzielić jest wyznanie iż;  JESTEM FEMINISTKĄ! 

Tak, dobrze przeczytałaś. Myślisz teraz; Jak to możliwe? Matka, żona, praczka cudzych skarpet, kucharka – taka z niej feministka jak z koziej d…. trąba. Już tłumaczę; 

Feminizm często mylony jest z nienawiścią do mężczyzn. Nic bardziej błędnego. Feminizm to ruch równościowy, dążący do tego, aby wreszcie nastało równouprawnienie płci. Dlatego też; 

11. Dziewczyny mówią “Nie jestem żadną feministką, proszę mnie w ten sposób nie nazywać, jeszcze mam równo pod sufitem” – podczas gdy tak naprawdę o feminiźmie wiedzą tyle, co zapracowany ginekolog o uprawie marchewek ( z całym szacunkiem do ginekologów uprawiających warzywka) – Kobiety orientują się w tym, o co walczą ich koleżanki. Kobiety są świadome swojej wartości. Nie wstydzą się domagać szacunku dla pracy, którą wykonują. Kobiety nie chowają głowy w piasek pozwalając, aby o antykoncepcji “po”, decydowali mężczyźni. 

Dziś dzień kobiet – korzystając z okazji chciałam Wam życzyć moje drogie czytelniczki, abyśmy były kobietami, w pełnym tego słowa znaczeniu. Czujmy się seksowne i pełne życiowej mocy. Śpiewajmy na cały głos “mam tę moc, mam tę moc”, nie wstydząc tego, że ktoś będzie oceniał nasz wokalny talent. Niech się wstydzi ten, kto widzi. 

Chciałam Wam życzyć odporności na zawistne zaczepki dziewczynek…Bądźmy wyrozumiałe – kiedyś też nimi byłyśmy. 

Kobiety – matki, żony, kochanki – wszystkie różne, wszystkie wyjątkowe!!! 

Ściskam ciepło 

Ania

ps – foto bez makijażu bo; 

12. Dziewczyny chcą zawsze wyglądać idealnie. Kobiety idealnie sobie radzą  z tym, że nigdy takie nie będą – Łyk kawy, za nasze zdrowie 🙂 

 

 

3671total visits,4visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz rozwiąż zadanie * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

CommentLuv badge