Blog,  Piszę

“Bluszcz” – nowa powieść

Moje trzecie dziecko.

“Bluszcz”

Wierzę w tę historię całym sercem, ale też mam delikatną obawę… Ludzie, którzy spełniają swoje marzenia, wcale nie są ich pozbawieni 😉

To powieść inna niż te które dotychczas przyszło mi czytać. Inna od tych, które napisałam. Opowiadająca o tym, że nie warto patrzeć na innych z góry. Nie warto oceniać. Moje bohaterki podjęły w swym życiu takie a nie inne decyzje, jednak potrafią wstać, otrzepać kolana i zawalczyć. Jak ja to zawsze powtarzam – przestawić głowę 😉

W którejś recenzji poprzednich powieści pojawiło się stwierdzenie, że bohaterowie moich książek “nie myślą po polsku” – cokolwiek by to oznaczało. Ja ich stworzyłam a jestem POLKĄ. Może warto zastanowić się nad tym, jak sami siebie szufladkujemy ? 

Ta powieść jest dla mnie bardzo ważna. Napisałam ją dla mamy (nie, to nie jest jej historia, ani nie jest to historia mojej rodziny) 

Lecz niestety… sytuacje, które opisałam w większości są prawdą. Mogą się dziać obok Ciebie. 

Często wypieramy rzeczywistość. Kolorujemy ją pod siebie, nie przyznając się do tego, co w nas samych.  Karmiąc się pozorami, możemy przeżyć całe życie. Tylko pytanie, co zyskamy? Czy żyjąc w fałszu naprawdę jesteśmy szczęśliwi? 

Dobry Bóg obdarował mnie cechą, która sprawia, że wielu ludzi opowiada mi o swoim życiu. Jestem za to wdzięczna. Z tych opowiedzianych historii powstają książki. Nie boję się pisać o trudnych sprawach. 

“Bluszcz” jest najtrudniejszą książką jaką napisałam. Kosztowała wiele emocji. Musiałam przepracować wiele lęków. Godziny pracy nad tekstem, potem godziny medytacji, aż w końcu …

“Pani Aniu, nie wydamy tej powieści”…

Tak, dobrze czytasz! Dostałam odmowne komunikaty. Może nie powinnam się do tego przyznawać. Pewnie fajniej by zabrzmiało, gdybym wystawiła sobie laurkę, ale po co? Jeśli myślisz, że mi się zawsze wszystko udaje, jesteś w błędzie. 

Nie było to dla mnie przyjemne, ale z pewnością było pouczające. Nauczyłam się na tej sytuacji, że nie warto się obrażać na świat za to, że rzekomo nas nie rozumie. Świat często daje nam komunikaty sprawdzając, na ile kochamy nasze zajęcie, by wytrwać w nim w chwilach, kiedy nic nie idzie tak, jak byśmy oczekiwali. 

Miesiące pracy nad tekstem, a potem…miesiące poprawek, aż w końcu: 

“Ania, bierzemy to”

Możesz sobie wyobrazić moje wzruszenie. Udało się! Tak! Tę historię pozna świat. 

Nie jest to powieść z cyklu tych “Żyli długo i szczęśliwie”. Nie wiem, czy po takich traumatycznych przeżyciach można się pozbyć wszystkich swoich lęków, ale wiem, że można je oswoić. To wiem na pewno. 

Zbliżam się do czterdziestki i mogę Wam powiedzieć, że chyba dopiero teraz zaczynam kumać, o co w tym naszym życiu chodzi 😉 Nauczyłam się odpuszczać. Nauczyłam się ufać. Co wcale nie było proste. 

Moje bohaterki przeżywają dramaty. TAK! 

Wielu ludzi może nie chcieć się przyznać do tego, że przeżywało podobne. Łatwiej jest coś wyprzeć i żyć w emocjonalnym fałszu. Znów ponowię pytanie – czy żyjąc tak, czegoś nie tracimy? 

Kiedyś radziłam sobie z emocjami, poprzez wyrzucanie ich na wierzch. Mam na myśli długie godziny intensywnych treningów fizycznych, podczas których wykańczałam swoje ciało. O mały włos sama bym się wykończyła. Na szczęście czuwały nade mną dobre anioły. Objawiły się w postaci ludzi, którzy zmusili mnie do refleksji nad tym, co ważne. 

Zatrzymałam się. Przestałam orać własny organizm. Usiadłam i dopuściłam do głosu swoje własne myśli. Bez koloryzowania i upiększania. 

Julita i Ela mają trudne życie. Jedna drugiej czegoś zazdrości, ale też jedna ciągnie drugą w chwilach zwątpienia. Bo takie jest życie… Ech… 

Kiedy tę powieść przeczytała moja serdeczna koleżanka Kasia, powiedziała mi “Nareszcie przeczytałam coś szczerego, bez lukru”. Popłakałam się po tych słowach. Wiesz dlaczego? Dlatego, że moje książki nie są laurkami życia. “W maratonie życia”, w “Dziewczynie z warkoczami”, opisuję często dramatyczne sytuacje ale… Zawsze musi być jakieś “ALE”. 

Moi bohaterowie nie reagują szablonowo. Nie odpłacają pięknym za nadobne. Tak byłoby najprościej. Potrzeba wielkiej siły, aby wybaczyć, umieć się odwrócić, puścić wolno to co nas obciąża i iść swoją drogą.

Umiejętność poproszenia o pomoc często jest odbierana jako słabość. Osobiście uważam to za największą siłę człowieka. Ludzie chcą i lubią pomagać. Wystarczy ich o to poprosić. Nagle się ożywiają, często rezygnują z siebie w imię drugiego człowieka. Tyle, że dziś już mało kto prosi.

Wierzę w siłę wyższą. Możesz ją nazwać jak chcesz (Bóg, Stwórca). Ta siła wyższa nie jest dziadkiem z rózgą. Nie każe nas za przewinienia i błędy. Siła wyższa zawsze jest online.

I o tym jest ta powieść.

O tym, że warto puścić to co nas ogranicza.

Bez lukru, niekiedy szokująco (sama się zdziwiłam wielokrotnie, że tekst wyszedł ze mnie samej)

Ania Seweryn, moja wspaniała redaktorka od trudnych powieści. Osoba, która wierzy w moje pisanie nie przebierając, tylko czasami prosząc – napisz dla mnie coś wesołego 😉 

Anuś…jesteś moim aniołem. Dzięki Tobie, dzięki temu, że uwierzyłaś we mnie, ja idę tą drogą. Dziękuję Ci za to, że jesteś, kiedy tuż przed północą dzwonię, aby się wyżalić. Słuchasz i ciągniesz do przodu. Nawet nie wiesz, jak bardzo to doceniam. 

No…to tyle kochani 😉 

“Bluszcz” niebawem. Wydany z Videografem. Jestem wdzięczna. 

Jeśli poświęcisz czas na tę lekturę, zrobisz mi najpiękniejszy prezent. Jeśli po lekturze tej powieści usiądziesz i zechcesz spojrzeć we własne wnętrze – zrobisz najpiękniejszy prezent sobie. Tego Ci życzę. 

Z miłością

Ania

 

Julita przez wiele lat nosi maskę szczęśliwej żony i matki. Wierzy, że jej poświęcenie wystarczy do zbudowania trwałego małżeństwa oraz pełnej miłości rodziny. Elżbieta, bezdzietna, żyjąca samotnie lekarka, boryka się z myślami, które w jej głowie urastają do rangi problemu niepozwalającego cieszyć się z codzienności. Życiowe blokady przyjaciółek są efektem podjętych w młodości decyzji…
Bluszcz to powieść inna niż wszystkie. Anna H. Niemczynow porusza zakamarki duszy, które człowiek pragnie ukryć nawet przed samym sobą. Dotyka najtrudniejszych spraw, z jakimi niejednemu z nas przychodzi się zmierzyć. W sposób delikatny i subtelny pokazuje kierunki, których obranie może pomóc wydostać się z największych, na pozór nierozwiązywalnych trudności. Wywołuje uśmiech, daje nadzieję, emanuje spokojem i łagodnością.

4978total visits,20visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz rozwiąż zadanie * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

CommentLuv badge