Piszę

“Dziewczyna z warkoczami” – premiera 15 lutego 2018 r.

“Ta powieść jest jak uśmiechnięta wiosna. Otwiera serca i daje nadzieję, że wszystko jest możliwe”. 

Polecam 

Magdalena Witkiewicz

Już niebawem premiera mojej nowej książki “Dziewczyna z warkoczami”. Pamiętam jak pisałam tę powieść. Co kilka dni wysyłałam mężowi kolejny kawałek i prosiłam o opinię. Czasami pękał ze śmiechu a czasami płakał ze wzruszenia. Tak, tak…dobrze czytasz – mój mąż ronił przy tej powieści łzy. 

W tej historii jest dużo nas, dużo naszych powiedzonek a nawet…sytuacji wziętych z życia, połączonych sprytnie z fikcyjną fabułą. Które to sytuacje? To chciałabym pozostawić domysłom czytelników. Myślę, że zdradzę je w trakcie spotkań autorskich. 

Nie dalej jak rok temu zatelefonowała do mnie Ania Seweryn z wydawnictwa Videograf. Poinformowała, że są zainteresowani wydaniem mojej debiutanckiej powieść “W maratonie życia”. Pamiętam, jak skakałam do sufitu z radości. Minął zaledwie rok a ja jestem w trakcie pisania czwartej powieści. Czy to sen?

Tak – to piękny sen mojego życia, który śnię nieprzerwanie. 

Nie byłoby tego, gdyby nie ryzykowne decyzje. Dla pisania przewróciłam do góry nogami cały swój poukładany świat. Zrezygnowałam z pracy trenerki fitness, ostatecznie pożegnałam się z myślami jakobym kiedykolwiek miała wrócić do pracy za biurkiem. Trzy dyplomy wyższych uczelni spokojnie leżą w szufladzie a ja …piszę, pisze, piszę i nie zamierzam przestać. 

Moja “Dziewczyna z warkoczami” dziś poszła do druku. Niebawem trafi do Waszych rąk i nie będzie już moją powieścią. 

Teraz się pochwalę – o jej wydanie ubiegały się trzy wydawnictwa. Wiem, że to cudowna historia niosąca pozytywne przesłanie. Śmiałam się w głos i płakałam przy jej tworzeniu. To był piękny czas i wiem, że tamte emocje,  udzielą się Wam, kochani czytelnicy. 

Po raz pierwszy w moim prawie trzydziestosześcioletnim życiu czuję, że jestem na właściwym miejscu. Nie zniechęcają mnie potknięcia, wciąż się uczę, czytam i czytam, piszę i piszę. Każdego dnia proszę Boga, aby pobłogosławił moje dłonie wystukujące treść historii, które pragnę opowiedzieć.  Czuję, że przede mną piękna droga. Idę nią konsekwentnie każdego dnia, absolutnie codziennie.

W tej pracy nie ma wolnych dni. Moje książki najpierw rodzą się w głowie. Bardzo długo nad nimi dumam, medytuję, wczuwam się w nie bez reszty. Po prostu to kocham.  Przepływający przeze mnie spokój, kiedy siadam do pisania stał się codziennością. Już nie muszę biec do pracy, gonić ile tchu. Moją pracę noszę w sercu. 

Dziś otrzymałam od wydawnictwa Filia końcową wizualizację okładki “Dziewczyny”…popłakałam się. Nie chciałam używać tego zwrotu, ale nie mam wyjścia – Nie potrafię opisać słowami wdzięczności jaką czuję. Wiem, wiem…powinnam umieć opisać wszystko. Widocznie nie znam jeszcze takich słów, ale będę ich szukać. Obiecuję. Zespół wydawnictwa przecież mnie nie zna, nie wie kim jestem a mimo to…czyni dla mnie tak wiele. To poruszające. Chciałabym uściskać wszystkich, którzy pracowali na efekt końcowy i czynię to w wyobraźni. Wierzę, że w rzeczywistości również będę mogła to zrobić. 

Na okładce przeczytałam słowa mojej ukochanej pisarki. Kobiety, w której książkach zaczytywałam się w lepszych i słabszych momentach swojego życia. Mogę powiedzieć, że “Opowieść niewiernej” i  “Zamek z piasku” poruszyły me serce do głębi… Gdyby ktoś kiedyś mi powiedział, że sama Magdalena Witkiewicz będzie polecać moją książkę, chyba bym nie uwierzyła. 

Dziękuję, dziękuję, dziękuję. Z całego mojego małego, wielkiego serca dziękuję.

Mam tylko jedno marzenie…nieść dobro poprzez swoje słowa. To dla mnie najważniejsze. Wszystko inne mam. Niczego więcej nie potrzebuję. 

Wysyłam miłość kochani. 

Wasza Ania

 

 

1183total visits,21visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz rozwiąż zadanie * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

CommentLuv badge