Home MAGIA CODZIENNOŚCICICHE CUDA Jak dbam o moje storczyki

Jak dbam o moje storczyki

Przez Anna H. Niemczynow

Post dotyczący pielegnacji storczyków, obiecywałam wielokrotnie. Szczerze, to już nawet raz się do niego przymierzyłam, ale coś mnie odciągnęło i…znowu pozostał na „kiedyś”. Kilka dni temu, gdy wstawiłam na swój facebook zdjęcie storczyków, jedna z Was przypomniała mi, że wciąż na obiecany post czeka…Zrobiło mi się wstyd. Przeprosiłam i obiecałam poprawę. Skoro już obiecałam, to czym prędzej zabrałam się do „pracy”.

Dzisiejszego poranka, zaraz po codziennej medytacji i śpiewaniu mantr, wystawiłam na taras moje storczyki. Przyznam szczerze, że gdy stanęły tak obok siebie, zrobiły wrażenie nie tylko na mnie, ale również na mojej asystentce Lejce, która pomimo wielokrotnych próśb o opuszczenie „planu zdjęciowego”, postanowiła jednak być uwieczniona w tak doborowym towarzystwie. Uśmiałam się i…wraz z kwiatami, sfotografowałam także ją 🙂

Na zdjęciach uwieczniłam zarówno te storczyki, które aktualnie przechodzą okres kwitnienia. Jak i te, które pozostają w okresie spoczynku.

Zastanawiałam się, cóż takiego robię, że storczyki tak pięknie mi rosną. Powiem szczerze, że nie przeczytałam ani jednego artykułu na temat pielęgnacji tego typu roślin. Wszystko co robię, robię na tzw. „czuja”. Możecie się śmiać ale…ja jestem miła dla swoich kwiatów 🙂 Obchodzę się z nimi z miłością. Po prostu.

ażdej wiosny, aż do późnego lata, odwdzięczają mi się pięknymi pąkami, które cieszą oczy zarówno moje, jak o oczy ludzi, odwiedzających nasz dom. Uważam, że dom bez kwiatów, nie jest prawdziwym domem. To właśnie te drobne elementy (takie jak kwiaty, pyszne potrawy, świece) tworzą atmosferę miejsca, w którym mieszkamy.

Jak dbam o swoje kwiaty?

Do ich pielęgnacji, od lat używam jednego, fantastycznego nawozu. Jest nim BIOHUMUS.

BIOHUMUS, jest nawozem uniwersalnym. Uzyskiwany jest z hodowli dżdżownic kalifornijskich. Pobudza życie biologiczne gleby i podłoży. Jest niezwykle skuteczny w uprawie wszystkich roślin ozdobnych, warzyw, roślin domowych, a nawet trawników. Możemy używać go do wszystkich kwiatów jakie mamy w domu, ogrodzie, na tarasie czy balkonie. Dozuję go zawsze wg wskazań podanych na opakowaniu. Ściśle przestrzegam ilości dostosowanej pór roku, w jakich nawożę swoje rośliny.

Aktualnie kupiłam biohumus w brązowej butelce (na zdjęciu) Zwykle kupuję Biohumus w butelce zielonej. Koszt butelki jest niewielki, wynosi około 10 zł.

Storczyki podlewam mniej więcej raz w tygodniu. Nalewam do osłonki wodę (lejąc od góry) w dość obfitej porcji i pozostawiam na kilka godzin, aby moje kwiaty się „napiły”. Czasami piją nawet całą noc (jak zapomnę). Potem ( najpóźniej na drugi dzień) wylewam wodę. Pozostawienie wody w doniczce na kilka dni, może powodować pojawienie się małych muszek, które zdecydowanie nie są pożądanymi gośćmi.

Jak rozpoznać, że storczyki potrzebują podlania?

iedy wyciągamy doniczkę z osłonki i na jej ściankach widzimy skraplającą się wodę (wygląda jak rosa), to pozostawiamy kwiatek w spokoju, na jeszcze jeden, dwa dni. Uważam, że nie ma co „przelewać” storczyków.

Od czasu do czasu, funduję im kąpiel w wannie. Wstawiam wszystkie kwiaty do środka i polewam strumieniem letniej wody (takiej prawie zimnej). Opłukuję dokładnie liście z domowego kurzu, po czym pozostawiam kwiaty w wannie, aby obciekły. Robię to jednak rzadko. Jak mi się przypomni, i jak mam trochę więcej czasu.

iedy nie mam czasu na „kąpiel”, liście storczyków wycieram…nawilżanymi chusteczkami marki pampers… Wiem, że to dość kontrowersyjne, ale u mnie się sprawdza. Liście moich kwiatów są cudownie zielone, mięsiste i zdrowe. Taką wymyśliłam metodę…;-) Czy z niej skorzystacie, pozostawiam Waszej decyzji.

W moim domu storczyki „wędrują”. Często je przestawiam w różne miejsca. Te, które kwitną najpiękniej w nagrodę są ustawiane w kuchni. Zdobią pięknie całą naszą jadalnię i przykuwają wzrok każdego, kto obok nich przechodzi.

Storczyki, które akurat „śpią”, stoją w średnio słonecznych miejscach. Czekają na swoją kolej 😉

Moje kwiaty potrafią kwitnąć przez kilka miesięcy. Szczególnie te „stare”. Dorobiłam się już nawet „dzidziusiów storczykowych”. Kiedy kwiaty rozrosły się tak bardzo, że nie mieściły się w jednej doniczce, przesadziłam je do dwóch osobnych. Patrzenie na proces wzrostu takiego storczyka „dzidziusia”, jest naprawdę fascynującym doświadczeniem.

Mówi się, że najpiękniejsze storczyki kupimy w kwiaciarni. Nie zgadzam się z tym. W kwiaciarni, możemy kupić starsze okazy. Z własnego doświadczenia wiem, że storczyki z biedronki, czy lidla, po dwóch, trzech latach, wyglądają tak, jak te z kwiaciarni. Najstarszy mój okaz, ma osiem lat. Kupiłam go w biedronce, w czasach gdy jeszcze mieszkałam w Kołobrzegu. Oczywiście w trakcie tych ośmiu lat, zdążyłam mojego staruszka kilkakrotnie przesadzić, a on doczekał się pięknych dzieci, które kwitną…UWAGA…innym kolorem kwiatków. To jest właśnie niesamowite. Niby powinien być taki sam prawda? Powiedzenie, niedaleko pada jabłko od jabłoni, w tym wypadku się nie sprawdza 😉

Moje kwiaty mnie kochają. Wiem to. Kiedy byłam dzieckiem, zawsze podlewałam domowe kwiaty. Miałam ich niesamowitą kolekcję. Wszystkie sąsiadki zazdrościły mojej mamie kwiatów, których ona sama nigdy się nie dotykała 😉 Kwiatami zawsze zajmowałam się ja. Mówiono, że „mam rękę”.

Myślę, że to całe „posiadanie ręki”, nie jest do końca prawdą. Wydaje mi się, że rośliny czują, nasze zaangażowanie. Jeśli się staramy, odpłacają się nam pięknym kwitnieniem. Jeśli odpuszczamy, one również odpuszczają.

Często słyszę: „moje storczyki padają”. Pytam wtedy, co dana osoba rozumie przez owo „padnięcie”. W odpowiedzi słyszę: „no wiesz, jak przekwitną, to mają tylko liście i sterczące łodygi”. Odpowiadam: One nie padają, lecz przechodzą w czas spoczynku.

Rośliny, są jak ludzie. Potrzebują regeneracji. Nie należy się ich pozbywać tylko dlatego, że przestały kwitnąć. Przecież my też się starzejemy, prawda? Kobiety nie chodzą nieustannie w ciąży, lecz tylko przez dziewięć miesięcy 🙂

toś kiedyś pod jednym ze zdjęć moich kwiatów napisał, że po zakończeniu kwitnienia, należy obciąć łodyżkę kwiatka, przy trzecim oczku od góry. Stosowałam tę metodę, jednak okazała się ona nieskuteczna. Kwiaty oczywiście odrastały, ale już nie takie piękne. Łodyżki natomiast wyglądały jak …oskubane. Postanowiłam więc obcinać łodyżkę, aż przy samych liściach. POSKUTKOWAŁO! Zawsze odrastają nowe pędy, na których po jakimś czasie pojawiają się kwiaty.

Jeśli chodzi o przesadzanie, to przesadzam moje kwiaty wtedy, kiedy widzę, że tego potrzebują. Jeśli korzenie są bardzo zbite, kupuję większe osłonki. Przy przesadzaniu obcinam korzenie, które wydają mi się niepotrzebne (są zmiażdżone, czy nadmiernie wysuszone) Kupuję najtańsze podłoże do storczyków. Nie cuduję, nie wymyślam. Czasami bywa tak, że po usunięciu obumarłych korzeni wsadzam kwiatka w tę samą doniczkę, uzupełnioną jedynie o świeże podłoże.

iedy podlewam moje kwiaty, uśmiecham się do nich. Dotykam je z wdzięcznością, mówię im, że są piękne. Moje kwiaty…mają swoje imiona 🙂 Najstarszy to oczywiście „Kolberg”, jako że przywieziony z Kołobrzegu 😉 Kolberg doczekał się już wnusiątek 😉 Najmniejszy to „Niuniuś”.

ocham moje kwiaty…bardzo bardzo…One to czują, dlatego też odwdzięczają mi się tym samym. Miłością po prostu 🙂

Mam nadzieję, że pomogłam. Będzie mi miło, jeśli podzielicie się w komentarzach swoimi sposobami na piękne storczyki. Zawsze warto się uczyć od innych.

Ściskam ciepło
Ania

Niuniuś 😉

Storczyki w fazie spoczynku

Dziadek Kolberg 🙂 Niedługo zakwitnie <3 Posiada aktualnie trzy pędy 🙂

 

Mogą Cię również zainteresować

2 komentarze

Agnieszka 11 stycznia 2020 - 12:31

Aniu wczoraj szukając w internecie porad na temat storczyków, trafiłam na Twój wpis. Mam jednego takiego umęczonego i prawdę mówiąc nie wiem czy coś z niego jeszcze będzie, ale oczyścilam go z z suchych korzeni, posadziłam na nowo i teraz czekam z nadzieją, że nie wszystko stracone. Jak się uda, to dam mu na imię Feniks 😉
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę Tobie i Twojej Rodzinie wszystkiego co najlepsze.

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 13 stycznia 2020 - 11:40

Agniesiu, niech Feniks już ma swoje imię. Niech się odradza, kochana. Pielęgnuj go z czułością i nie trać wiary. Ja też mam teraz takiego jednego „Feniksa” i rozmawiam sobie z nim często 😉 Tam gdzie dobra, czysta energia, rośliny pragną żyć. A że Ty masz taką energię, to tego jestem pewna. Przytulam mocno i daj znać niebawem, co u Was <3

Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Agnieszka Anuluj odpowiedź