Piszę,  W moim świecie

Pielęgnuj wiarę, a znajdziesz odwagę – przemyślenia 36 latki ;-)

Pielęgnuj wiarę, a znajdziesz odwagę – powtarzam sobie każdego dnia. Jeśli Bóg ze mną, któż przeciwko mnie? W oryginale brzmi to nieco inaczej “Jeśli Bóg z nami, któż przeciw nam” – List do Rzymian 8, 31. 

Trochę przerobiony na własne potrzeby cytat, doniósł mnie do dnia moich 36 urodzin. 

Moje pisanie zawsze jest osobiste. Uważam bowiem, że tylko pisząc szczerze, jestem w stanie dotrzeć do ludzkich serc. Lubię dzielić się swoim światem, bo wiem, że jest dobry.Nawet wtedy, kiedy pojawiają się w nim trudności. Dobra nie należy chować w kieszeni. 

Pierwsza godzina nowo rozpoczętego dnia zawsze zarezerwowana jest dla Boga. Medytuję, modlę się, śpiewam, piszę dziennik. Dziękuję za kolejne 24 godziny, które zostały mi dane. To, że się obudziłam przecież wcale nie jest takie oczywiste. 

Ufam, iż SIŁA WIARY CZYNI CUDA!!! – zapisz sobie te cztery słowa i powtarzaj je tak długo, aż uwierzysz. 

Obudziłam się dziś ze spokojem w sercu. Takim wewnętrznym poczuciem, że jestem na właściwej drodze.

Powieść “Bluszcz” wyruszyła do Was. Czytacie, piszecie do mnie, a ja nieustannie się wzruszam.

Ktoś z Was napisał: ” Ty zawsze jesteś wzruszona”.

Tak, to prawda. Jestem wzruszona. Jestem poruszona i niezwykle wdzięczna za wszystko, co otrzymuję od życia w darze.

Dziś kończę 36 lat…Tak! Tak! Tak! Nie kryję swojego wieku. Bez fałszywej skromności napiszę – wiem, że wyglądam na wiele mniej. Sama się zastanawiam, kiedy to zleciało? Dlaczego akurat mnie, dobry Bóg poskąpił ilości zmarszczek. Chwała Mu za to!!! Siwe włosy przyjmuję z pokorą 😉 a przynajmniej się staram 😉

Nie zazdroszczę nikomu. Cieszę się z sukcesów innych ludzi. Kibicuję im i ufam, że i na mnie przyjdzie pora.

Bodajże w “Dziewczynie z warkoczami” napisałam odrobinę kontrowersyjnie “Bóg nie jest idiotą, wie co nam dać”…nie potrafię teraz przypomnieć sobie własnych słów dokładnie, ale sens był taki, że TRZEBA UFAĆ, że wszystko co dla nas dobre otrzymamy we właściwym momencie.

Dziś, jako 36 letnia kobieta (już nie dziewczyna, chociaż wygląd może nieco mylić 😉 ) Wiem, że z chwilą w której zaufałam Panu, moje życie się uspokoiło. Wiara zmieniła jego bieg. Bóg poprowadził mój umysł tak, że przestałam pragnąć rzeczy, które są dla mnie niedobre lub sprzeczne z jego wolą. Nauczyłam się wierzyć w to, co z pozoru niemożliwe, przesuwając się tym samym w sferę osiągalnego. Wielkie rzeczy są dla mnie. DLACZEGO NIE?!

Na początku miałam tylko wiarę i aż wiarę. Teraz każdego dnia budzę się z uczuciem zdumienia nad tym, iż owo niemożliwe zaczęło się materializować. Pracuję, aby zrealizować swoje marzenia z niezachwianą wiarą, że życie nie może odmówić komuś, kto daje z siebie wszystko.

Potrafisz tak? Iść ufając, że to właściwa droga?

Piszę Ci o tym, ponieważ pragnę podzielić się z Tobą swoim doświadczeniem. Pragnę, abyś i Ty zmieniła/zmienił sposób myślenia. Człowiekowi najbardziej do życia potrzeba wiary. Powtarzam sobie codziennie “Jest we mnie poczucie celowości”

Ja wiem, po co piszę te książki!
Wiem, co chcę w nich przekazać.
Wiem, że ludzie którzy będą je czytać ze zrozumieniem, napełnią się mocą, która płynęła wprost z mojego serca.

Pozytywne afirmowanie życia, zmienia je na lepsze.

Moja redaktorka powiedziała mi wczoraj, że jestem najlepszą reklamą swoich książek. Roześmiałam się i podziękowałam. Być może jest tak dlatego, że każde napisane w nich słowo wypłynęło z serca. Kiedy piszę powieść niezachwianie wierzę, że to właśnie TA jest najlepsza. Kocham każdą. 

Jestem z siebie dumna jak 150 !!!  😉 ha ha 😉 

Umiesz tak powiedzieć o sobie? Umiesz chwalić osobę, którą widzisz w lustrze?

Ja też musiałam się tego uczyć…

Powieść “Bluszcz”. Napisana z potrzeby serca. Rozprawiająca o trudnych społecznie tematach.
Na pewno wywoła emocje. Mogę pokusić się o stwierdzenie, że w tej książce wyszłam życiu naprzeciw całą sobą, dlatego ono również przede mną niczego nie chowa.

Sandra, autorka bloga Miłość do czytania – napisała o powieści tak:

Anna H. Niemczynow pokazuje nam jednak, iż można żyć inaczej. Książka podzielona została na 2 części, na przed i po zmianie sposobu myślenia przez kobiety. Każda z nich staje do walki ze swymi słabościami i wpojonymi zasadami.

,,Bluszcz” wiele mówi o samej autorce. Znana z propagowania zdrowego stylu życia, przemyca w swojej powieści wiele wskazówek dla osób pragnących dokonać w swym życiu zmiany na lepsze: począwszy od afirmacji, medytacji, wysiłku fizycznego, powtarzaniu mantr, czy choćby pozwalania sobie na przyjemności. Śledząc losy kobiet pomyślałam sobie w pewnym momencie, iż ta książka ma w sobie coś z poradnika pełnego przydatnych rad oraz wzbogaconego bardzo trafnymi cytatami. Oczywiście sugestie te nie są nam podane w sposób bezpośredni, jak to w poradnikach bywa.
Tutaj korzystamy i czerpiemy z doświadczenia Eli i Julity, ich wzlotów i upadków, życiowych błędów, porażek i późniejszej determinacji w dążeniu do obranego celu.

Autorka nie stroni od tematów bolesnych, jednak niezwykle powszechnych w społeczeństwie XXI wieku tj. przemoc psychiczna, fizyczna, homoseksualizm, depresja, lęk, kompleksy i idące za nimi wstyd oraz niskie poczucie wartości. Szczególnie bardzo wyraźnie Anna H. Niemczynow pokazuje nam, że depresja może zapuścić korzenie w sercu i umyśle osób pozornie tryskających szczęściem. Jej symptomy pozostają skutecznie zamaskowane przez osobę cierpiącą. Zdarza się, iż nawet najbliżsi nie zauważają niepokojących objawów… Wskazuje również jak ważna w życiu i w procesie ‚zdrowienia’, podnoszenia się po życiowym upadku jest przyjaźń i związane z nią bezwarunkowe wsparcie.

Kluczem łączącym losy przyjaciółek, wspólnym pragnieniem, choć skrytym głęboko w sercu, jest miłość. To wokół niej toczą się losy nie tylko Eli i Julity, ale również Michała i Marcina. To właśnie miłości, uczucia, które nadaje życiu sens, poszukują bohaterowie tej historii.

,,Tak, najbardziej tęsknię za miłością do mężczyzny. Taką czystą. Po raz pierwszy w swoich marzeniach jestem wolna. […]”.
Trudno uwierzyć, że poczucie własnej wartości można opierać na odczuciach innych ludzi. Trudno uwierzyć, jak wiele kobiet podobnych do Julity, permanentnie nakładających maski szczęścia, mijamy codziennie na ulicy. Ta historia udowadnia jednak, iż nigdy nie jest za późno na życiowe zmiany i dopuszczenie do głosu swej godności, swego prawdziwego ja. Warto sięgnąć po tę historię!

Dziękuję Ci Sandro, za te słowa. Dziękuję za czas, który poświeciłaś na czytanie. Czas jest najpiękniejszym prezentem, jaki możemy podarować drugiemu człowiekowi. Całym sercem dziękuję. 

Dziękuję za życzenia, które napływają do mnie od rana. Jestem szalenie wdzięczna. Dziękuję za nie. Dziękuję za pamięć, dobre słowo, piękne kartki, prezenty, a nawet dedykowane piosenki. Jestem prawdziwą szczęściarą. 

Och jak ja bardzo kocham to moje życie. 

Kocham Was, moi przyjaciele, moi czytelnicy. 

Wysyłam miłość 

Ania

Ps. Już miałam publikować post, jak ktoś zadzwonił do drzwi. Kurier przyniósł mi kwiaty od Madzi Witkiewicz. Popłakałam się oczywiście. Madzia!!! W życiu bym się nie spodziewała!!! Czym byłby dzień bez naszych kobiecych przemyśleń? Dziękuję, dziękuję, dziękuję za WSZYSTKO.

Za to, że jesteś <3

(wybaczcie brak “mejkapu” 😉 )

19702total visits,1visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz rozwiąż zadanie * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

CommentLuv badge