Jestem Pielgrzymem! Oprócz codzienności życia, w której staram się ze wszystkich sił pielgrzymować z otwartym sercem, przynajmniej raz w roku udaję się na pielgrzymkę, by tych kilka dni poświęcić na obcowanie z Nim. Tym, który mnie umacnia i sprawia, że stoję w pionie.
To niesamowite, nie sądzisz, przyjacielu? Im częściej człowiek klęczy na modlitwie, tym bardziej chodzi wyprostowany w życiu codziennym. Wiara daje moc w słabościach, napełnia zaufaniem, uczy odpuszczania i przede wszystkim pokory.
Od kilku lat, kiedy nadchodzi lato, moje serce rwie się do pielgrzymowania. Jest ono dla mnie duchowym odpoczynkiem, spa dla duszy, odnową sił wewnętrznych. Pielgrzymuję zawsze z tysiącem intencji, wszak niosę ze sobą w modlitwie nie tylko własne, ale też Wasze, kochani Czytelnicy.
Na tych kilka dni świat przestaje istnieć. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że modlę się wtedy całą dobę. Budzę się, chodzę i zasypiam z modlitwą na ustach i w sercu. Jestem jedną wielką modlitwą. Mam czas, aby pomyśleć o tym, co zmieniło się w moim życiu od ostatniej pielgrzymki, na której byłam, i zastanowić się, czego pragnę, w którą stronę chcę pójść? Jeśli nie znajduję odpowiedzi na te pytania, proszę o prowadzenie. Coraz częściej daję sobie prawo do tego, by mówić „nie wiem”.
Ostatnich kilka lat pielgrzymowaliśmy pieszo. Zwykle do Matuchny do Częstochowy. W tym roku jednak zostaliśmy zaproszeni do Medjugorie – miejsca, gdzie trwają objawienia Matki Bożej. Widzący wciąż żyją, rozmawiają z Nią. Tam dzieją się CUDA, Kochani. Nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, jak wielkie, dopóki sama ich nie doświadczyłam.
Na blogu nie ma tyle miejsca, aby opisać tę małą wioseczkę, w której niebo dotyka ziemii. Tu czuć obecność Mateczki w każdym kamieniu, liściu, źdźble trawy. W Medjugorie oddycha się pokojem i ten pokój przywozi ze sobą do domu. Śmiem twierdzić, że wróciłam jako inny człowiek. Doznałam głębokiego pojednania i przebaczenia. Zdjęto mi kajdany przeszłości. Kiedyś napiszę Wam o tym w którejś z książek. Póki co, niech to wszystko poukłada się w sercu i głowie. Jeszcze jest za wcześnie na opowiadanie tej historii. Zapewniam Was jednak, że chwyta ona za serce.
Napisałam, że zostaliśmy zaproszeni do Medjugorie. Koniecznym jest, by zaznaczyć, że nie zaprosił nas nikt ze znajomych, lecz sama Matka Boża, posługując się oczywiście Człowiekiem. Wraz z paczką znajomych polecieliśmy na „Festiwal Młodych”. Tak, tak, czujemy się młodzi. Uważam, że starość zaczyna się dopiero wówczas, kiedy człowiek czuje się bardzo samotny, albo kiedy pęknie mu biodro 😉 Mam nadzieję zatem, że nigdy nie będę stara. Tak bardzo kocham ludzi, pisanie dla nich, obserwowanie ich, stanie obok nich po cichu, pomaganie im, wspieranie, dmuchanie w skrzydła. Czasami obrywam za chęć bycia dobrą. W ziemskim świecie jest tak, że za każde dobro człowiek siedem razy odbiera zło. Mimo to, uważam, że warto być dobrym, warto się starać, warto podążać w stronę światła.
Podczas festiwalu miałam okazję zadać sobie pytania:
- Jakie jest moje serce?
- Czy mam odwagę?
- Czy słyszę w sobie głos Boga?
Uświadomiłam sobie to, co przychodzi do mnie od pewnego czasu. Nie wiem, czy pamiętacie, jak w jednym z ostatnich postów na Fb pisałam Wam, że pragnę częstszych spotkań z Wami, a nie tylko takich za pośrednictwem internetu. Część z Was już pewnie zauważyła we mnie zmianę. Kiedyś wynurzałam się z domu na spotkania z Wami jedynie dwa razy w roku – targi krakowskie i warszawskie. Teraz, jeśli tylko czas pozwala, nie odmawiam spotkań. Żaden algorytm nie zastąpi prawdziwego Człowieka, uścisku dłoni, prawdziwego uśmiechu, spojrzenia w oczy – o tym właśnie napisał Papież Leon do młodych ludzi, biorących udział w festiwalu. Płakałam, gdy odczytano Jego list. Jego słowa dotykały mojej wrażliwej duszy.
O wiele piękniej jest rozmawiać twarzą w twarz. Świat wirtualny powoduje często niepokój i frustrację. Tak często obwiniamy w nim innych za swoje niepowodzenia. Tymczasem należy nam zacząć od siebie. Bądźmy zmianą, jaka chcemy widzieć. Bądźmy takimi ludźmi, aby inni czuli się przy nas kochani przez Pana Boga i drugiego człowieka – to myśl, z którą wróciłam. Napisałam ją w swoim dzienniku. Będę codziennie czytać, aby nie zapomnieć.
Czasami wiara gaśnie pod palącym słońcem trudności. Wówczas wielu z nas popada w ciemność wszelakiego rodzaju uzależnień. Tak wiele jest dusz zniewolonych, opętanych nałogiem i jednocześnie wołających o pomoc. Temat jest mi tak bardzo znany…napisałam o tym książkę. „Strażniczki moralności” właśnie weszły do przedsprzedaży. Pochyliłam się nad tematem relacji rodzinnych i właśnie nad tematem uzależnienia. To nie jest zwykła książka. Historia, którą opowiedziałam, ma za zadanie dotknąć ludzkie serca i sprowokować je do chęci pomocy. Moje serce dotknęła do głębi. Zapragnęłam ofiarować swoją wolność od uzależnienia w intencji jednej zniewolonej duszy. Podpisałam krucjatę wyzwolenia człowieka i wpisałam się do księgi abstynencji. W Medjugorie zrodziło się we mnie pragnienie walki o zniewolone dusze. Jestem w trakcie organizowania księgi, abyście i Wy, kochani Czytelnicy, mogli ofiarować swoją wolność od nałogów w intencji tych, którzy tego potrzebują. Całą sobą wierzę, że razem możemy więcej.
Za bardzo się skarżymy w codzienności.
Tymczasem Bóg odpowiada na nasze skargi darami, jakich nie chcemy dostrzec. Wolimy chwałę bez cierpienia, chcemy nieba bez pokuty. Idziemy w łatwe życie, zapominając, że nie ma miłości bez krzyża. Miłość to nie tylko patrzenie sobie w oczy, seks, motyle w brzuchu. Miłość to decyzja na całe życie. A w życiu, wiadomo, bywa różnie.
Chociaż zawsze czułam, że nie chcę zadowalać się przeciętnym życiem, to w Medjugorie poczułam to namacalnie. Moje serce ufa jeszcze bardziej, wierzy jeszcze mocniej, czuje dotkliwiej. Przepełnia mnie wdzięczność za to, że byłam u Mamy. To ona pojednała mnie z moją ziemską śp. mamą…
Ale tym podzielę się z Wami kiedy indziej…Jak dojrzeję.
Dajesz wszystko w swoim czasie
Czego potrzebuje serce me.
Już nie mogę się doczekać kiedy znów zaskoczysz mnie.
I choć czasem nie rozumiem
drogi, którą Sam prowadzisz mnie.
To za żadne skarby świata
nie zamienię Twojej drogi,
Prowadź mnie!
Pójdę tam gdzie mnie poślesz!
Pójdę za Tobą, pójdę za Tobą.
Za Twoim światłem!
Pójdę za Tobą, pójdę za Tobą.
Za Twoim pięknem!
Pójdę za Tobą, pójdę za Tobą.
Po miłosierdzie!
Pójdę za Tobą, pójdę za Tobą.
U Matuchny, pod niebieskim krzyżem. 
Z moim kochanym mężem, Przemysławem. Podjęliśmy decyzję, że będziemy razem codziennie się modlić. Dusze zjednoczone na modlitwie są nie do rozerwania w codziennym życiu. Pragniemy dbac o nasze sakramentalne małżeństwo.
Góra Križevac. Wstaliśmy o 2.45 aby zdążyć na jedną z dwóch Mszy świętych w roku, jakie są tam odprawiane. Szczerze? Mieliśmy lenia…ale nasza córeczka, Lili, skutecznie nas zmotywowała, mówiąc, że idzie. Wstyd było puścić dziecko samo 😉 Nie żałujemy jednak. Zobaczcie tylko na mój uśmiech 🙂 300 metrów po kamieniach na szczyt 🙂
Mój wpis na Krzyżu na górze 🙂
Dla ciekawych – „Arczi” to chomik Remika. Pełne imię – Arczibald 🙂 Bonia i Rajtka to oczywiście asystentki 🙂
Ten piękny krzyż kupiłam dla naszego Syna. Panuje przekonanie, że nie wolno obdarowywać innych krzyżem. Tymczasem krzyż jest symbolem wygranej miłości nad złem.
Swego czasu poprosiłam męża, aby kupił mi medalik, właśnie krzyż. Często noszę go razem z cudownym medalikiem z wizerunkiem Matki Bożej. W Medjugorie spełniłam swoje wielkie marzenie i kupiłam sobie w prezencie właśnie cudowny medalik w rozmiarze xxl 🙂 Kiedy mój mąż go zobaczył, powiedział… że większa od niego jest tylko opona od Stara 🙂
Mój nowy Cudowny medalik. Kiedy go kupiłam, popłakałam się z wdzięczności. na poprzednich zdjęciach mam taki sam, ale mniejszy 🙂
Z księgą abstynencji. Staram się o zdobycie podobnej. Jeśli czytasz te słowa, proszę, rozważ podjęcie krucjaty wyzwolenia człowieka. Zniewolone dusze tak bardzo cierpią. Razem możemy zdziałać wiele dobra. Możemy ratować innych. Mocno wierzę, że zabierzemy z tego świata tylko to, co ofiarujemy innym.
A tutaj z moją Dorotką, z którą podróżowałyśmy razem do Mamy. Dorotka jest właścicielką marki Bgood. To Ona pomaga mi w realizowaniu marzeń innych, niż książki. Ostatnio zrobiłyśmy razem Dziennik Duszy Harmonia, służący do zapisywania w nim własnych myśli. Można go nabyć tutaj.
I na koniec pragnę z radością poinformować, że po roku od ostatniej nowości do przedsprzedaży trafiła moja najnowsza książka „Strażniczki Moralności”.
Można ją nabyć tutaj.
Opis wydawcy:
Pogrzeb w sobie rodzica – dopiero wtedy będziesz dorosły.
Jaga Branson ma wszystko – sukces zawodowy, udany związek, bliską relację z córką, ciepły dom. Jest cenioną psycholożką i autorką najpoczytniejszych poradników. Każdego dnia pomaga innym wyzwalać się z bolesnych więzów. Ale czy potrafi pomóc samej sobie? Naznaczona jest bowiem trudną do zagojenia raną. Tym dotkliwszą, że zadaną przez kogoś, kto powinien chronić i kochać bezwarunkowo – własną matkę.
W głębi duszy Jaga wciąż jest małą dziewczynką czekającą na jedno dobre słowo, gest akceptacji. Zamiast tego spotyka się z ciągłym odrzuceniem i osądem ze strony tej, która wydała ją na świat, oraz jej przyjaciółek – samozwańczych strażniczek moralności. Śledzą one każdy krok Jagi i roszczą sobie prawo do komentowania jej życiowych wyborów.
Poruszająca do głębi, pełna napięcia powieść o potrzebie miłości, której brak boli przez całe życie. O relacjach, które zamiast budować – niszczą. O destrukcyjnym wpływie nienawistnych komentarzy i cenie, jaką płacą za nie ofiary hejtu. I wreszcie o tym, że siła rodzi się wtedy, gdy odcinamy się od przeszłości i opinii innych na nasz temat.
Anna H. Niemczynow z niesamowitą przenikliwością wnika w świat dramatycznych doświadczeń rodzinnych i emocji, które dochodzą do głosu, gdy to bliscy krzywdzą najbardziej. Bestsellerowa autorka powraca z historią, która chwyta za serce i zostaje w nim na zawsze.
Dziękuję, Kochani, za poświęcenie czasu na przeczytanie wpisu.
Tulę Was mocno do serca.
Wasza Ania












10 komentarzy
Aniu kochana dziękuję Ci za każdy Twój wpis . Dajesz mi wiarę w ludzi i wytchnienie od trosk . Pozdrawiam serdecznie
Grażynko, mocno przytulam i dziękuję.
Pięknie napisane dziękuję Aniu ♥️
Moc miłości, kochana.
PANI ANIU, JAK ZWYKLE KOCHANA PRZEPIĘKNA RELACJA Z PIELGRZYMKI, TYM RAZEM DO MAMY W MEDJUGORIE🥹🙏😇, BO NIE JEST WAŻNE GDZIE, ALE JAK I Z KIM 🥹😁🤩. JESTEŚCIE SUPER RODZINKĄ (POZNAŁAM JUŻ WAS WSZYSTKICH (NO OPRÓCZ ASYSTENTEK) PODCZAS ZESZŁOROCZNEJ PIELGRZYMKI DO CZĘSTOCHOWY NA JASNĄ GÓRĘ I JESTEM CAŁY CZAS PRZESZCZĘŚLIWA I CZULE WSPOMINAM). TO CUDOWNIE, ŻE RAZEM PIELGRZYMUJECIE, PODRÓŻUJECIE I SPĘDZACIE TAK WSPÓLNIE CZAS😍🏆🥇👏. TRZYMAM KCIUKI KOCHANA ZA CAŁĄ WASZĄ RODZINKĘ I PAMIĘTAM O WAS W MODLITWIE. MAM NADZIEJĘ, ŻE DO SZYBKIEGO ZOBACZENIA 11-GO WRZEŚNIA W WARSZAWIE. UKOCHUJĘ I POZDRAWIAM SERDECZNIE I CIEPLUTKO ŻYCZĄC DUŻO ZDRÓWKA NA KAŻDY DZIEŃ, A NIE TYLKO OD ŚWIĘTA, BO ONO JEST NAJWAŻNIEJSZE I BEZCENNE ORAZ ANIELSKIEJ CIERPLIWOŚCI DO WSZYSTKIEGO I WSZYSTKICH 😉🤭🥹🙏😇❤️✊️🍀✊️😁😍🫶🤗🍀😘💪🦽. P.S DZIĘKUJĘ CI BARDZO KOCHANA MOJA ZA RELACJE Z PIELGRZYMKI I, ŻE KOLEJNY RAZ DZIĘKI TOBIE MOGŁAM BYĆ TAM RAZEM Z WAMI, CO PRAWDA WIRTUALNIE, ALE SERCEM I MYŚLAMI JAK W REALU 🥹🙏😇🫶😁❤️🏆🥇👏🤗🍀😘💪🦽.
Kasiu, dziękuję. Tulę Cię mocno <3
Aniu,dziękuję Ci za tyle pięknych słow które napisałaś dla nas..bardzo mnie inspirujesz♥️😃..jesteś cudowną,piękną Kobietą. Z niecierpliwością czekam na Twoją książkę.
Aniu, dziękuję. Tulę Cię mocno.
Aniu dziękuję Bogu że mogłam Cię poznać choć nie osobiście ale przez socialmediaTwoje powieści wniosły w moje życie dużo dobrego a ja zaczęłam w końcu wierzyć w siebie dziękuję i ukochuję.Ps Chwilo Trwaj
Dorotko, mocno wierzę, że się spotkamy <3