Home MAGIA CODZIENNOŚCIPOLSKI DOM W NIEMCZECH Polska Szkoła w Norymberdze :-)

Polska Szkoła w Norymberdze :-)

Przez Anna H. Niemczynow
Patrzyłam na syna i myślałam o tym, że nie dane Mu będzie odliczanie stu dni do polskiej matury, że nie pójdzie na polską studniówkę i że zgodnie z polską tradycją nie zatańczy na niej poloneza.
 
Szczerze powiem, że do dziś miewam momenty, że mi tego żal i z pokorą przypominam sobie, że nie można mieć w życiu wszystkiego.
 
Wiele zależy od naszych wyborów.
 
Kiedy wyjeżdżaliśmy z Polski myślałam o tym, jakich wspomnień pozbawiam moje dzieci… Ot, serce matki.
 
Każdy medal, szczególnie ten, którego zazdroszczą nam inni, ma dwie strony…

Jestem dumna, gdy słucham moich dwujęzycznych dzieci i cieszę się, że odnoszą sukcesy. Lecz gdzieś tam, z tyłu głowy jest myśl o tym, że nie wzrastają w stu procentach w polskiej tradycji.

Świat się zmienia, to prawda. Świat nie ma granic, a moje dzieci chyba bardziej są obywatelami właśnie świata, niż jedynie Polski. Lili, choć dopiero ośmioletnia, już planuje naukę kolejnych języków, a Remik mówiąc o przyszłości, coraz to częściej roztacza wizje tego, gdzie chciałby zamieszkać.  Wbrew temu, co jeszcze niedawno mówił, dziś nie upiera się na powrót do kraju.

Jednak jeśli chodzi o język polski to…

Moje dzieci nie wyobrażają sobie, aby rozmawiać ze mną w innym, niż rodzimy języku. Lili wręcz się denerwuje, kiedy w czasie, gdy są u nas goście, zwracam się do Niej po niemiecku. Dla Lili, ja, mama, zawsze kojarzę się z językiem polskim i tylko tak chce ze mną rozmawiać. W tej kwestii Remik zachowuje większą elastyczność 😉

Kiedy przeprowadziliśmy się do Niemiec, było dla mnie jasne, że będę chciała pielęgnować w dzieciach ich poczucie przynależności do polskiego narodu. Dlatego też zdecydowałam (to był głównie mój pomysł), że będziemy równolegle uczestniczyć w zajęciach w polskiej szkole. Zajęcia odbywają się co dwa tygodnie i szkoła oddalona jest od naszego domu o godzinę jazdy samochodem. Przemysław, z prostych przyczyn,  nie zareagował na ten pomysł zbyt entuzjastycznie. Ot, przerażała Go wizja kolejnych lat w trakcie których będziemy co dwa tygodnie pakować całą rodzinę i jechać w weekend do szkoły…”Mało mamy zajęć, Ania?” – zastanawiał się głośno, wiedząc jak ogromnym wysiłkiem będzie dla nas pogodzenie tego wszystkiego.

Ale uparłam się. Dzieci zostały zapisane do Polskiej Szkoły przy Konsulacie Generalnym RP w Monachium z siedzibą w Norymberdze. Ucząc się w stacjonarnie w niemieckiej szkole, równocześnie uczyły się też w szkole polskiej. Nie jest łatwo, ale jestem święcie przekonana, że warto.

Wczoraj, tj. 18 lipca 2020 r. odebraliśmy z dziećmi polskie świadectwa. Dla kogoś, kto mieszka w Polsce to może nie jest powód do wielkiego wzruszenia, ale dla nas…dla nas to było prawdziwe święto NARODOWE! Nasłuchaliśmy się pochwał na temat naszych dzieci i ze łzami w oczach patrzyliśmy na orła, zdobiącego te ważne dla nas dokumenty. Jestem tak ogromnie wdzięczna, że są ludzie, tu, w Niemczech, którym się chce wspierać rozwój naszych polskich dzieci. Jestem wdzięczna za wspaniałe nauczycielki, Panią Martynę Belz i Panią Sylwię Bołaz, które w czasie pandemii robiły wszystko, aby dzieciom nie zabrakło motywacji do pielęgnowania polskości.

My, Polacy, mamy silnie rozwiniętą tradycję świętowania zakończenia roku szkolnego i jego początku. Ubieramy się w odpowiedni sposób i celebrujemy te ważne dla nas chwile. Nie wyobrażamy sobie odebrania świadectw bez zaniesienia nauczycielom kwiatka czy czekoladek.  Dla Niemców to nie jest takie ważne. Zdążyłam zauważyć, że jako naród są bardzo praktyczni. Dla Nich zakończenie roku to zwykły dzień i nie podkreślają jego wagi swoim ubiorem.

Muszę Wam powiedzieć, że kiedy na zakończenie roku szkolnego widzę dzieci ubrane na galowo to wiem, że to albo Polacy, albo Rosjanie 🙂 Słowiańska krew – nie da się ukryć 🙂

Za nami pierwszy rok nauki w dwóch szkołach jednocześnie. Teraz już oboje mamy pewność, że to była bardzo dobra decyzja i cieszę się, że Przemysław mnie w niej wspiera. Oprócz ogromnego zaangażowania czasowego w trakcie weekendów, nie można zapomnieć o plusach tego przedsięwzięcia – kiedy dzieci są w polskiej szkole, my mamy czas na randkę 🙂 Szwendamy się wtedy kilka godzin po Norymberdze i to jest piękne.

Wiecie co, kochani? Tęsknię za Polską. Tak bardzo… Za spełnienie marzenia o dwujęzycznych dzieciach płacę codziennie. Ale jednocześnie moje serce przepełnia ogromna wdzięczność za świat, w którym żyjemy. Świat bez granic, na który z pokorą uczę się otwierać swoje wrażliwe serce. I bardzo pragnę nauczyć nasze dzieci tego samego.

z miłością

Ania

 

Mogą Cię również zainteresować

2 komentarze

Marlena 21 lipca 2020 - 07:25

Aniu moja przyjaciółka od dobrych kilkunastu lat mieszka w Szkocji, i jej dzieci też nie akceptowały języka angielskiego w domu. Wychodziło się na spacer i można było rozmawiać w obcym języku ale w domu tylko polski! To jest coś niesamowitego od dziecka tęsknota do korzeni?
Gratulacje do Pociech z powodu ukończenia roku szkolnego z tak dobrymi wynikami!

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 5 sierpnia 2020 - 15:11

Dziękuję z całego serca <3

Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Marlena Anuluj odpowiedź