Pierwszy raz jadłam to ciasto w czasach, kiedy jeszcze mieszkałam w Bawarii. Dostałam je w prezencie od zaprzyjaźnionej Basi – kobiety z wiecznym uśmiechem na twarzy. Basia robiła to ciasto z galaretką ananasową. Nie mogłam się nim najeść. Było przepyszne!
Teraz, kiedy sama je robię, wspominam Basię i ciepło o niej myślę.
Przepis, którym się z Wami podzielę zaczerpnęłam częściowo z platformy Cookidoo. Gdyby ktoś z Was chciał oryginalną wersję to polecam tam zajrzeć.
To ciasto jest idealne na każdą okazję. Wygląda trochę jak tort, więc możemy je wykonać zamiast niego. Z pewnością będzie mniej kalorycznie. Proponuję też eksperymentować z owocami i galaretką. Możemy użyć truskawek, borówek, brzoskwiń – ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.
Życzę Wam smacznego, Kochani.
Koniecznie podzielcie się zdjęciami swoich deserów. Będę uradowana.
Inspirujmy się wzajemnie.
Moc miłości
Ania



