Home MAGIA CODZIENNOŚCICICHE CUDA Żyj z niespodzianek :-)

Żyj z niespodzianek :-)

Przez Anna H. Niemczynow

Potrzebujemy spokoju w naszych domach – to fakt. Jednak żaden dom nie będzie spokojny, jeśli jego strażniczka nie będzie żyła w jedności ze światem. Aby zachować jedność i pokój, regularnie odbywam samotne podróże. Kiedyś, kiedy zaczynałam to robić, czułam się nieco dziwnie, że wreszcie wpisuję samą siebie na listę priorytetów, i chociaż nie byłam tam na pierwszym miejscu, to i tak uczucie dziwności nie stawało się mniejsze.

Upłynęło wiele lat, zanim przyzwyczaiłam się do myśli, a raczej pozwoliłam sobie myśleć, że też jestem ważna. Nie mniej ważna od moich bliskich, którzy przecież nieustannie potrzebują mojej uwagi.

Językiem serca jest tęsknota, a językiem umysłu – racjonalizacja. To racjonalne myślenie często spycha na margines kobiece uczucia. Kiedy kobieta wciśnie je w kąt, staje się jak gdyby maszyną do wykonywania obowiązków. Pobudka, śniadanie, praca, ogarnianie dzieci, sprzątanie i tak dalej, i tak dalej. Czasami mamy tak dużo na głowie, że nawet nie przemknie nam przez myśl, że mogłybyśmy robić coś niepożytecznego dla świata, a pożytecznego dla własnej duszy.

A przecież kiedy  wygospodarujesz godzinę w ciągu dnia na kontakt z mistyką własnej kobiecości i na przykład zaczniesz malować, rzeźbić, wycinać, szydełkować, czy coś w tym stylu, to naładujesz się ogromną dawka spokoju, który następnie przełoży się na Twoje otoczenie. Te krótkie momenty podarowane sobie każdego dnia ulepią nową rzeczywistość, w której będzie Ci lepiej. Życie składa się z takich drobnych momentów. Im więcej wykreujesz tych pozytywnych, tym piękniejsze będzie życie.

Wczoraj przyjechałam z synem do Kołobrzegu. Podróż mineła nam spokojnie, chociaż jechaliśmy nieco dłużej niż zwykle, z powodu korków. Ale to nic nie szkodzi. W Siadle Dolnym, niedaleko Szczecina, czekała na nas nagroda. Moja przyjaciółka Kasia, ugościła nas pierogami własnej roboty, domowym ciastem i przepyszną kawą. Naładowałam baterie po ponad sześciogodzinnej podróży z Bawarii i pojechaliśmy dalej w stronę Kołobrzegu. Odwiozłam syna do Jego taty, a sama natychmiast popędziłam nad morze. Wypiłam tam kawę z bardzo sympatyczną nowo zapoznaną Panią Ewą, a potem udałam się na spacer brzegiem morza. Poczułam ogromną wdzięczność za moje życie i za to, gdzie jestem. Tuż przed ukończeniem 39 lat napisałam swoją dziesiątą powieść i uznałam, że to dobry moment, aby po raz kolejny podziękować Stwórcy za to, że mi ją podyktował. Po policzkach płynęły łzy. Dobre łzy. Spokojne łzy.

Wszystko jest tak, jak powinno być – pomyślałam, idąc brzegiem. Woda muskała przyjemnie moje kostki. Była ciepła, co rzadko zdarza się w Kołobrzegu.

Zwykle chodzę spać około godziny 22 giej, lecz wczoraj położyłam się dopiero przed północą. To nie przeszkodziło mi w pobudce o piątej rano i ponownym udaniu się nad morze. Tym razem zabrałam ze sobą moją psinkę. Asystentka nieco zdziwiona w końcu dała się namówić i umoczyła łapki w cudownej dziś wodzie. A ja znów poczułam wdzięczność. Za to, że tu jestem i że tak wspaniałe i dobre mam życie. Za to, że mogę wykonywać pracę, którą kocham, że są ludzie, którzy chcą publikować moje teksty, a jeszcze inni z radością je czytają. To prawdziwe błogosławieństwo. Poranki zawsze mają czystą energię, z której możemy brać do woli na cały dzień. Trzeba tylko rano wstać i podłączyć się do źródła. Ja to nazywam treningiem charakteru 😉

Im wcześniej wstaję, tym więcej we mnie pozytywności, gdyż otrzymuję ją od Tego, który to wszystko stworzył.

Lato jest taką porą roku, w której najpiękniej widać obfitość natury. Czujemy, smakujemy, dotykamy, muskamy i wręcz przytulamy życie. Podmuch wiatru na policzkach przynosi ukojenie, a bułka z masłem i pomidorem smakują lepiej niż niejedno wykwintne danie w restauracji oznaczonej gwiazdką Michelin 😉 Dziś moje śniadanie wyglądało właśnie tak! Przypomniałam sobie czas, gdy byłam małą dziewczynką i zabierałam nad wodę właśnie takie kanapki. Nic mi nie brakowało do szczęścia. Miałam bułki w plecaku, wiatr we włosach, a na stopach gumowe klapki i życie było takie piękne! Moja przyjaciółka wiozła mnie na ramie swojego rozklekotanego roweru i śmiałyśmy się do łez. Gdzie dziś jesteś, Karolino? Jak żyjesz? Nie mamy kontaktu, a Ty wciąż jesteś w moim sercu.

Zdjęcia, którymi się z Wami dzielę, kochani, zrobili mi przypadkowi przechodnie. Byli mili i uśmiechnięci. Mieli piegi na nosach i dołeczki w policzkach. Podobało mi się to.

Pomyślałam o tym, że w każdym z nas jest nieograniczone źródło bogactwa. Powinniśmy się nim dzielić bez lęku, że czegoś nam zabraknie. Powinniśmy żyć skromnie z podarowanych nam przez życie niespodzianek.  Nie gromadźmy dla siebie, lecz dawajmy. Służmy ludziom i hojnie rozdawajmy im to, co z nas najlepsze. Nie skupiajmy się na tym, czego nie posiadamy, a koncentrujmy na wdzięczności za to, co jest, za to, co robimy.

Po powrocie do domu opłukałam pod prysznicem stopy z piasku i pobłogosławiłam dostęp do bieżącej wody. Czyż to nie wspaniałe, ża za dotknięciem kurka leci z niego ten żywy cud? Uważam że to ogromny dar <3

Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję za prostotę i dobro mojego życia.

Przytulam Was do serca, kochani.

Z miłością

Ania

Obejrzyj filmik  – > IMG_1932

Mogą Cię również zainteresować

4 komentarze

Barbara 7 lipca 2021 - 11:31

Dziękuje Ci Anu za ten piękny i mądry post ❤❤❤

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 8 lipca 2021 - 11:38

<3

Odpowiedz
Renia 13 lipca 2021 - 21:56

to bardzo mądre: dziękujmy za to co mamy, zawsze doceniajmy to co mamy, to wbrew pozorom bardzo wiele, pozdrawiam

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 15 lipca 2021 - 12:21

Przytulam, Renatko <3

Odpowiedz

Zostaw komentarz