W moim świecie

Fascynujący Berlin, przyjaciel i nauczyciel…

Kreatywne życie, nie ogranicza się dla mnie jedynie do życia zawodowego. Nie trzeba być od razu Edytą Górniak, aby móc śpiewać, nie trzeba być Katarzyną Michalak, aby pisać książki i…nie trzeba być Martyną Wojciechowską, aby zwiedzać piękne miejsca.

Zawsze lubiłam bywać w pięknych miejscach. Nie, nie…dla mnie piękno to nie tylko przepych i wszelkie bogactwa. Pięknem są dla mnie ludzie, którzy potrafią stworzyć coś, z niczego. Tak więc uwielbiam otaczać się ludźmi pięknymi, bo to właśnie oni sprawiają, że miejsca w których bywam, stają się piękne.

Powiedziałam wczoraj do Przemcia – “Wiesz, czasami sama sobie zazdroszczę, że mam takiego męża jak Ty”…po czym pomyślałam, “jesteś pięknym człowiekiem”, – nie powiedziałam już tego, bo uznałam, że mówić mężczyźnie o jego pięknie, to raczej nie wypada. Nie myślę tu o fizyczności, lecz o pięknie duszy.

Spędziliśmy razem wyjątkowy dzień, w wyjątkowym mieście. Berlin jest naprawdę fascynujący. Cieszę się, że mogę tam bywać. Kiedy patrzę na te wszystkie ogromne budynki, jestem szczerze poruszona i jedyna myśl, jaka krąży w mojej głowie to : to wszystko stworzyli ludzie tacy jak my, jedyne co ich od nas odróżniało to fakt, że uwierzyli w siłę swojego umysłu.

Multikulturowość pojawiająca się na każdym rogu sprawia, że czuje się taka malutka i niewidoczna…

Ostatnimi czasy, często sobie odmawiałam rzeczy, które naprawdę sprawiały mi przyjemność. Skupiłam się bardzo na pracy, obowiązkach i wszystkim tym, co wydawało mi się ważne i istotne. Myślałam, że poświęcając się w imię sprawy, osiągnę szczytne cele, które przybliżą mnie do realizacji moich życiowych planów. Jak się póżniej okazało, plany jak to plany okazały się złudne, a cele uległy degradacji. Czy żałuję ?Ależ oczywiście, że nie. Bowiem wszystko w życiu dzieje się po coś. Miejsca w których bywamy, życie jakie wiedziemy, ludzie jacy pojawiają się wśród nas, są naturalną konsekwencją tego, co robiliśmy w przeszłości i tego, jakie były nasze myśli.

Życie jak to życie, raz  bywa, że płyniemy na fali ale bywa i też, że ciągniemy nosem bo mieliźnie… Zawsze jednak chodzi o to, aby opierać je na ciekawości, a nie na poczuciu lęku, czy strachu. Teorię mam opanowaną ale…na chwilę sama o niej zapomniałam.

Wystarczył jeden dzień z tym pięknym człowiekiem, aby sobie o tym wszystkim przypomnieć. Kawa latte wypita w cudownym miejscu jakim jest Postdamer Platz, smakowała wprost magicznie. Nie byłabym sobą, gdybym nie zjadła do niej ciastka, wyjętego z własnego pudełka. Rozmowy o życiu, o tym gdzie zmierzamy, czego pragniemy i jak bardzo w siebie wierzymy są budujące…Wiem, co mam robić, teraz trzeba tylko zacząć to robić.

Zjadłam pyszne lody, kupiłam kolejne jeansy rurki w tamtejszym TK – Maxxie, i kilkanaście nowych świeczek w Ikei. Wróciłam wyciszona i zrelaksowana z poczuciem, że moje życie jest piękne i bogate, oraz warte tego, aby jego doświadczenia dzielić się z innymi.

Porażki przecież nie istnieją, istnieją za to lekcje, które musimy po prostu odrobić. Los podsuwa nam albo przyjaciół, albo nauczycieli…Przyjacielem jest ten, który nie ocenia, a po prostu jest. Poklepie po ramieniu, kiedy popełnimy błąd, uśmiechnie się i przytuli, opowiada bzdury, aby odwrócić naszą uwagę od smutku, który czujemy po spotkaniu z nauczycielem. Ten drugi też się uśmiecha, lecz kiedy nikniemy z zasięgu jego wzroku sieje zamęt w naszym życiu, który potem będziemy zmuszeni ustać…Każdego dnia dziękuję za przyjaciół i za nauczycieli…Dzięki nim wciąż się rozwijam i dzięki  nim, mogę patrzeć na piękne miejsca, uświadamiając sobie to, co naprawdę w życiu ważne 🙂

Ściskam ciepło

Ania

IMG_3197

IMG_3195

IMG_3192

IMG_3190

IMG_3189

IMG_3188

IMG_3186

 

IMG_3183

IMG_3181

IMG_3207

 

2000total visits,3visits today

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Aby dodać komentarz rozwiąż zadanie * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.

CommentLuv badge