Home WEWNĘTRZNA RÓWNOWAGA Sto dni z wdzięcznością.

Sto dni z wdzięcznością.

Przez Anna H. Niemczynow

Dziennik wdzięczności – pozycja, którą napisałam niespełna dwa lata temu. Wówczas wielu z nas dziwiło się temu, iż można dziękować za proste rzeczy. Za chleb na stole, za filiżankę kawy, wypad do kina, przytulenie przypadkiem spotkanego starego przyjaciela. Dziś, wiele spraw, które braliśmy za pewnik, zaległo w strefie marzeń i tęsknot, niejednokrotnie zasmucając nasze serca, które tak często zadają pytanie: Ile jeszcze to potrwa?

Coś, co mieliśmy na wyciągnięcie ręki, zostało nam zabrane i przełożone na półkę z napisem „kiedyś”.

Ostatnimi czasy ponownie sięgnęłam po dziennik „sto dni wdzięczności”i po raz kolejny zadumałam się nad jej mocą. Wiem, że słowa, które tam napisałam, pomogły wielu ludziom, dlatego też zastanowiłam się, ilu jeszcze mogłyby pomóc, gdyby tylko do nich trafiły?

Dlatego postanowiłam każdego dnia, poczynając od jutra, udostępnić STO POMYSŁÓW NA PRAKTYKĘ WDZIĘCZNOŚCI.

Nie musisz mieć dziennika. Wystarczy zwykły zeszyt, w którym zainspirowana/y moimi słowami, poświęcisz chwilę na refleksję nad tym, co jest. Bo wciąż mamy wiele. Wystarczy spróbować to dostrzec.

Zanim jednak zaczniemy, przeczytaj WSTĘP DO WDZIĘCZNOŚCI.

Mocno wierzę, że już za kilka dni poczujesz się lepiej. WDZIĘCZNOŚĆ CZYNI CUDA – NAPRAWDĘ!!!

Jeśli chcesz, zaopatrz się w dziennik. 

Jednak, jak już wspomniałam,  to nie jest konieczne. Wystarczy odrobina Twoich chęci. To jak, jesteśmy gotowi? Od jutra, czyli 4 stycznia 2021 r. każdego dnia na moim fanpejdżu na FB będzie na Ciebie czekał nowy post dotyczący wdzięczności. Daj się porwać JEJ SILE I POCZUJ W SOBIE TO MAGICZNE CIEPŁO, KTÓRE TWORZY <3

 

Objawienie wdzięczności

„Poniedziałek był najstraszniejszy, wtorek straszny, a środa okazała się już tylko smutna. Wstałam wczesnym rankiem po to, by zdążyć nakarmić gołębie, będące stałymi bywalcami placu obok kołobrzeskiego ratusza. Włożyłam żółtą sukienką, chcąc dodać sobie energii. Patrząc na ptaki, myślałam, że cudownie byłoby być jednym z nich. Nie myśleć, za wiele nie czuć, być wolnym. W pogoni za wolnością właśnie tę wolność utraciłam. Chciałam zmienić swoje życie, bardziej mieć niż być. Do radości ciągle potrzebowałam czegoś!

A gdybym tak została szczęśliwą bez powodu? Bez męża, bez domku z filarami, bez rodziny, o jakiej marzyłam… Za to z tym, co mi pozostało. Z garścią grochu przeznaczoną dla spragnionego pokarmu ptactwa. Próbowałam szukać dobra w tym wszystkim, co mnie spotkało.

– Dziś jest kolejny dzień reszty twojego życia, Ania – powiedziałam do siebie, wygładzając zagniecenia na słonecznej sukience.
Skierowałam swe kroku do urzędu. Po drodze kupiłam ciasteczko u Mielnika. Uwielbiałam tę piekarnię, a kruche muszelki stamtąd zawsze poprawiały mi nastrój.”

Nie bez przyczyny zaczęłam cytatem pochodzącym z jednej z napisanych przeze mnie książek. „Zostań ile chcesz”, to historia o dziewczynie, którą byłam, zanim zaczęłam praktykować wdzięczność. Oczywiście znałam słowo „dziękuję” i wydawało mi się nawet, że używam go dosyć często, lecz nigdy wcześniej nie pofatygowałam się, by w chwili jego wypowiadania cokolwiek czuć.

Wtedy, dziękuję było słowem, jak każde inne. Nie zdawałam sobie sprawy z jego mocy, aż do dnia, w którym postanowiłam poszukać szczęścia, bez powodu. Wydawało mi się, że nie mam nic, poza garścią grochu trzymaną w dłoni i to właśnie wtedy moje NIC postanowiłam uczynić WSZYSTKIM.

To była moja decyzja. Nikt mnie do tego nie namawiał. Dlatego i ja nie będę namawiać ciebie. Jestem pewna, że odpowiedzi na nurtujące cię pytania są w Twoim sercu, a nie w słowach przeze mnie napisanych, czy wypowie- dzianych. Pozwól jednak, że opowiem Ci skromny fragment mojej historii. Jeśli chcesz, weź z niej dla siebie tyle, ile uznasz za słuszne.

Ja, Anna H.Niemczynow w walizce życia niosę pokaźną ilość nie od dziś znanych ludzkości doświadczeń. Dziś wiem, że nie są one ani dobre, ani złe. One po prostu są, a moim zadaniem jest nauczyć się reagować na nie wsposób, który mnie nie rani.

Wychowałam się w środowisku dotkniętym alkoholizmem i narkomanią. Próbę zapanowania nad życiem przepłaciłam anoreksją i bulimią. Bardzo szybko wyszłam za mąż i jeszcze szybciej stałam się rozwiedzioną kobietą, samotnie wychowującą małego chłopca. Zaznałam przemocy fizycznej i emocjonalnej. Pracowałam ponad siły, czego efektem było coraz częściej szwankujące zdrowie. Popadłam też w uzależnienie od sportu, a pragnienia mojego spragnionego akceptacji ego, nie nadążały za rzeczywistością. Łatwo się domyślić, że moje życie nacechowane było gigantyczną ilością niepokoju. Miałam wrażenie, że wszyscy wytykają mnie palcami śmiejąc się. Próbowałam znaleźć wyjście z wyniszczającej mnie sytuacji i to wła- śnie wtedy spojrzałam w swoje lustrzane odbicie i zdałam sobie jedno pytanie:

„Za czym tęsknisz, tak naprawdę?”

Zrobiłam to czysto intuicyjnie, a przy udzielaniu odpowiedzi płakałam jak mała dziewczynka. To doświadczenie bardzo mi pomogło pokazując, że…serce jest najlepszym drogowskazem!

Bo ileż można biec za czymś, co się sobie wymyśliło i jak długo można być niezadowolonym z tego, co już jest?
W kurczowo ściskanej przeze mnie kierownicy życia, zepsuło się wspomaganie, więc nie mając już lepszego pomysłu, po prostu puściłam ją i natychmiast poczułam ulgę.

Zmieniamy swoje życie w chwilach, gdy jesteśmy mocno zdesperowani, albo w chwilach, gdy ktoś nas zainspiruje. Mnie zmieniła desperacja.

Uświadomiłam sobie, że nie wszystko musi być tak, jak chcę. Nie jestem przecież pępkiem świata, lecz człowiekiem, jakich miliony. Wydawało mi się, że nie mam już siły na cokolwiek, więc z pokorą pochyliłam głowę i po raz pierwszy podziękowałam za to, co mam, naprawdę czując wdzięczność. Jak się póżniej okazało, WDZIĘCZNOŚĆ STAŁA SIĘ MOJĄ SIŁĄ – Siłą, która pokierowała mnie na dobre tory.

To uczucie mi pomogło i jestem pewna, że pomoże każdemu, kto zechce je sobie podarować. Tylko my mamy wpływ na to, co czujemy. Nikt inny.

Dziennik nie jest książką, w której chciałabym kogokolwiek pouczać i podawać złote recepty na życie. Nie sądzę również, abym wymyśliła coś nowego, czy w istocie wielce oryginalnego. Jestem tylko zwykłą dziewczyną, której życie zmieniło się za sprawą uczucia wdzięczności i z całego serca pragnę podzielić się tym doświadczeniem.

Dla mnie, wdzięczność stała się mostem, którym przeszłam z dni pełnych smutku i rozgoryczenia, do dni pełnych nadziei i akceptacji. Dla Ciebie wdzięczność może okazać się mostem, którym przejdziesz z miejsca w którym jesteś teraz, do miejsca, w którym pragniesz być.

Nie będę Cię oszukiwać i nie napiszę, że wdzięczność wyeliminowała z mojego życia problemy i troski. One nadal istnieją, lecz za sprawą wdzięczności potrafię w nich dostrzec błogosławieństwa. Moje serce nie kurczy się w obliczu sytuacji, jakich nie planowałam, lecz rozszerza się ufnie, z radością czekając na to, co przyniesie kolejny dzień.

Od chwili, kiedy zaczęłam praktykować wdzięczność, minęło ponad dziesięć lat. Miałam wystarczająco dużo czasu na to, by zauważyć, że nic pięknego nie rodzi się bez chociażby odrobiny bólu, a to, co nas spotyka może okazać się szansą na lepsze i bardziej świadome życie.

Przy pomocy wdzięczności na nowo poukładałam swój niegdyś rozsypany świat. Znów jestem mężatką, a chłopiec o którym wspomniałam, wyrósł na wspaniałego młodzieńca. Jestem też mamą ślicznej, zdrowej dziewczynki.

Kto by pomyślał, że wszechświat tak hojnie mnie obdaruje? Życie zawodowe również przestało pędzić. Nie przepracowuję się tak, jak kiedyś i praca nie rujnuje mojego zdrowia. Mam świadomość, że przyszłam na ten świat naga i taka też odejdę. Zamiast zgromadzonego majątku, chcę pozostawić po sobie dobro, a czas mi podarowany pragnę wykorzystać mądrze i z korzyścią dla drugiego człowieka.

To wdzięczność pomogła mi wyswobodzić się z prowadzącego donikąd pędu, w którym tkwiłam. Dzięki niej spełniłam marzenie o napisaniu pierwszej książki, a potem napisałam wszystkie następne. Dzięki wdzięczności powstał również ten dziennik. Pisanie stało się moim sposobem na pełne dobra życie. Koncentracja na wdzięczności otworzyła mi niejedne, zamknięte na kilka spustów drzwi.

Dziś nie wyobrażam sobie dnia bez przywołania tego cudownego, uzdrawiającego duszę uczucia. Codziennie kładę dłonie na sercu, zamknęłam oczy, biorę głęboki wdech i na wydechu wypowiadam magiczne:

Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję.

Z tego słowa i towarzyszących mu uczuć uczyniłam swoją codzienną modlitwę. Zmieniłam się od wewnątrz sprawiając, że zmieniło się również moje życie.

Proponuję wdzięczność

Kiedy rozwiodłam się z moim pierwszym mężem, myślałam, że nie mam nic. Wyprowadziłam się z naszego wspólnego mieszkania, zabierając ze sobą jedynie kilka worków wypełnionych najpotrzebniejszymi rzeczami. Cierpiałam bardzo. Tak bardzo, jak to tylko możliwe i właśnie wtedy, kiedy powinnam była się załamać, jak mantrę powtarzałam: “Kiedy Bóg zamyka drzwi, otwiera okno”. Chwyciłam się tej myśli z całych sił. Nie chciałam jej puścić. Tłumaczyłam sobie, że przecież każdy z nas miewał kłopoty. Nie ja pierwsza, nie ostatnia. Nie ma ludzi żyjących bezstresowo. A jednak radzimy sobie, jesteśmy tutaj i znajdujemy wyjścia z trudnych sytuacji. Wierzyłam, że i ja sobie poradzę.
Kiedy stanęłam u progu mikroskopijnych rozmiarów mieszkania, które wynajęłam po wyprowadzce od byłego męża, trzymałam na rękach syna i…byłam wdzięczna, że jego ojciec nie dyskutował w kwestii tego, z kim dziecko powinno zamieszkać. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że wdzięczność jest uczuciem które sprawia, że czuję w sercu ciepło. Chciałam pobyć w tymże cieple i chyba dlatego wzięłam w rękę długopis i na pierwszej lepszej kartce napisałam:

“Jestem wdzięczna za mojego syna”.

Tylko tyle i AŻ tyle. To wtedy zasiałam maleńkie ziarenko wdzięczności, które zaczęło we mnie powoli kiełkować. Później, pochłonięta prozą życia, po prostu tę kartkę zgubiłam, a o wdzięczności zapomniałam, tym samym blokując na jakiś czas przepływ cudownych, wspierających mnie mocy.

Dopiero potem, w obliczu kolejnej trudnej sytuacji, przypomniałam sobie o uczuciu, które dawniej udzieliło mi wsparcia i…wtedy już postanowiłam zaprzyjaźnić się z nim na dobre. Nie miałam przecież nic do stracenia, a coś mi podpowiadało, że mogę zyskać. Kupiłam więc piękny zeszyt w twardej oprawie, oraz kilka kolorowych długopisów i podjęłam decyzję, że każdego dnia będę zapisywała chociaż jedną rzecz, za którą jestem wdzięczna. Na początku szło mi bardzo opornie. Poza synem, niewiele spraw było w stanie mnie radować. Bywało, że moja codzienna wdzięczność kończyła się na powielanym wielokrotnie tym samym zdaniu. Poźniej nieco na siłę, wymyślałam kolejne wdzięczności, które w tamtym czasie zdawały się dla mnie niewiele znaczącymi „bzdetami”. Wtedy moja duchowość była naprawdę na niskim poziomie i mogę wyznać, że zwyczajnie wstydziłam się swojej wrażliwości. Cały czas jednak nie ustawałam w wypisywaniu tych moich „bzdet”, aż pewnego dnia zauważyłam, że na sam widok zeszytu mimowolnie zaczynam się uśmiechać. Dostrzegłam również, że wszystko, za co dziękuję związane jest z ludźmi. Kiedy dziękowałam za ciepłą kawę, zaczynałam się zastanawiać nad tym, ilu ludzi pracuje na to, by w efekcie jej zmielone ziarna mogły znaleźć się w moim kubku, a gdy dziękowałam za swoje auto, moje myśli biegły w kierunku uznania za rozwój motoryzacji. Wreszcie moje małe „bzdetki” zaczęły sprawiać mi wielką radość, a wdzięczność, stała się… sposobem na życie.

Jak widzisz, wdzięczność nie była moją rewolucją. Była raczej ewolucją, jaka wsiąkała we mnie mikroskopijnymi kroplami sprawiając, że cały otaczający mnie świat nabrał innej wartości. Zrezygnowałam z roszczeniowej postawy, dochodząc do wniosku, że nikt niczego nie musi dla mnie robić, a to, czy coś zrobi, jest JEGO DOBRĄ WOLĄ. Kiedy więc ludzie czynili mi dobro, dziękowałam im, wprawiając ich w osłupienie swoją radością, aż wreszcie zauważyłam, że ludzie, którym dziękuję, najbardziej są mi wdzięczni za…wdzięczność! I wtedy całe moje życie się zmieniło. Dziś z całą pewnością mogę powiedzieć, że dzięki codziennej praktyce wdzięczności spełniłam większość swoich marzeń.

Wdzięczność działa cuda. To nie filozofia – TO PRAWDA.

Nie namawiam cię do niczego. Tak, jak wspomniałam nie jestem po to by ci radzić. Powtórzę jeszcze raz: WSZYSTKIE ODPOWIEDZI NA NURTUJĄCE CIĘ PYTANIA, MASZ W SOBIE.

Odpowiedzią na moje pytania wobec życia, stała się wdzięczność. Pomyśl, może przyda się ona również tobie? Wdzięczność jest bezpłatna, więc tak samo jak ja kiedyś, nie masz nic do stracenia, a możesz naprawdęwiele zyskać.

Nic nie musisz. To tylko propozycja.

Na kartach tego dziennika ( albo zeszytu, który postanowisz założyć)  znajdziesz miejsce, które przy odrobinie dobrej woli zapełni się twoimi dobrymi myślami. Stanie się swego rodzaju maleńką biblią pozytywności, do której w każdej chwili będzie można wrócić.

Nauka wdzięczności zajęła mi kilka lat i otwarcie przyznaję, że wciąż się jej uczę. Byłam oporną uczennicą. Z Tobą może być zupełnie inaczej. Wszyscy jesteśmy tak cudownie różni, musisz przyznać, że to fascynujące prawda?

Dlatego nie zdobędę się na odwagę, by nakazać ci przywoływać wdzięczność codziennie. Jestem człowiekiem tak samo jak ty i dokładnie wiem, jak istota ludzka reaguje na nakazy. Chociaż muszę uczciwie przyznać, że jako osoba znająca magię wdzięczności, będę cię do niej gorąco namawiać, obiecując, że im częściej się jej poddasz, tym szybciej w twoje życie wkroczy prawdziwa magia. Im więcej poświęcisz czasu wdzięczności, tym cudowniejsze zobaczysz efekty. Poczujesz się szczęśliwa i spokojna, a twoje relacje z innymi ludźmi nabiorą harmonii. Stan twojego zdrowia ulegnie poprawie, a twoja twarz stanie się piękniejsza i bądź pewna, że ubędzie jej lat. Moim osobistym zdaniem, najpiękniejsze są twarze ludzi, które odzwierciedlają spokój. Myślę, że się ze mną zgodzisz.

Dziennik, który trzymasz w dłoni ( bądź Twój zeszyt, który założyłaś)  zaplanowany jest tak, abyś mogła podarować sobie sto dni wdzięczności. Specjaliści twierdzą, że mniej więcej tyle potrzebuje człowiek, aby wypracować w sobie nawyk. Jako, że ja nie jestem specjalistką, a jedynie prostym człowiekiem, nie powiem ci, że musisz prowadzić dziennik codziennie. Jeśli z ja- kichś przyczyn nie dasz rady, to znaczy, że nie dasz rady, a nie, że zawali się świat i wszystko, co zrobiłaś do tej pory będzie nieważne. Jeśli się nie wyrobisz, to znaczy, że się nie wyrobisz, a nie że jesteś źle zorganizowana. Wiem, ile trudu niesiesz na swoich ramionach i jedyne o co cię proszę to to, abyś była dla siebie dobra. Kochana, proponuję ci wdzięczność. Czy ją przyjmiesz?

TO TWÓJ WYBÓR <3

Ostatnim, czego bym chciała, to wzbudzać w tobie poczucie winy, w momencie kiedy któregoś dnia nie uda ci się napisać nic. Moim celem jest pokazać tobie, że wdzięczność, to przyjemność.

* Wdzięczność jest najtańszym na świecie biletem do szczęścia.

* Wdzięczność jest pamięcią serca.

* Wdzięczność jest sposobem Boga na to, abyśmy zrozumieli, że jesteśmy na właściwej drodze.

* Wdzięczność otworzyła mi oczy na zupełnie inny świat!!!

Dziś każdy dzień zaczynam tak samo. Zanim jeszcze otworzę oczy, zaczynam w myślach dziękować za łóżko, w którym spałam. Następnie zaczyna się dziękczynna „fiesta” 🙂

Dziękuję za oddech, za sprawne ciało, za nowe dwadzieścia cztery godziny, które mogę wykorzystać, za możliwość przeżycia dnia, jakiego jeszcze NIGDY w moim życiu nie było. Nie potrzebuję przecież trzydziestej torebki, by poczuć radość. Nie potrzebuję też kolejnej sukienki. Nie koncentruję się na braku. Staram się gonie dostrzegać. Skupiam uwagę na WDZIĘCZNOŚCI.

Energia, którą w sobie rozpalam przenosi się na innych ludzi. Dzięki publikacji książek i tekstów umieszczanych za sprawą kanałów społecznościowych, każdego dnia poznaję wspaniałe osoby. Energia, którą emanuję, wraca do mnie. TO JEST PRAWDZIWA MAGIA, o wiele ważniejsza niż posiadanie.

„W każdym położeniu dziękujcie”, bo to, co zacznie się dziać w waszym życiu za sprawą dziękczynienia, przerośnie wasze najśmielsze oczekiwania.

KAŻDY Z NAS MA COŚ, ZA CO POWINIEN BYĆ WDZIĘCZNY. Jeśli nie potrafisz znaleźć takiej rzeczy… wina leży po twojej stronie.

Dziękować trzeba za wszystko. Nie sztuką jest dziękować za rzeczy dobre. Sztuką jest dziękować za smutek, nieporozumienia. Każdy z nas odczuwa trudne emocje. Ja również.

Jako ludzie doświadczamy niesprawiedliwości, a nawet okrucieństw. Przyznam ci, że rodzina, w której się wychowałam nigdy nie była tą godną naśladowania. Dziś moi rodzice są rozwiedzeni…ale czy to w jakiś sposób mnie usprawiedliwia?

Czy to zwalnia mnie z OBOWIĄZKU dbania o teraźniejszość?

Nie mam prawa zwalać niczego na innych ludzi. Ty też nie masz takiego prawa. Miej odwagę wziąć odpowiedzialność za swoje życie. To czym żyjesz dziś, będzie Twoim jutrem.

Dlatego zachęcam do WDZIĘCZNOŚCI.

Świat czasami nam się nudzi. Niby wiemy, co jest ważne, lecz często o tym zapominamy. A przecież radość można odnaleźć w prostych rzeczach. Sprzątanie domu, opieka nad dziećmi, przygotowywanie posiłków dla siebie i dla rodziny, są okazją do tego, by poczuć wdzięczność za to, co jest tu i teraz.

Spokój duszy rodzi się wtedy, gdy krok za krokiem idziemy przez swoją codzienność starając się nie miećoczekiwań, że ktoś nas za to wyróżni. Zwyczajność staje się świętością gdy przestajemy się uganiać za „wielkimi” rzeczami tego świata. Wdzięczność jest antidotum na wszechogarniającą pogoń. Czasami warto się zatrzymać, chociażby po to, by przypomnieć sobie, po co żyjemy?

Życie toczy się w rytmie codziennych maleńkich zmian. Warto mieć świadomość, że nic nie trwa wiecznie. Poczujmy wdzięczność za to, co jest teraz.

„Na początku było Słowo…”

Słowo DZIĘKUJĘ – nigdy nie straci na wartości, jest bowiem jednym z najpiękniejszych słów świata. Jak jużwspomniałam, dziękować trzeba zawsze, wszędzie i za wszystko. Jeśli dziękujemy szczerze, słowo dziękuję jest pełne miłości, radości i szczęścia, co sprawia, że w naszych sercach mnożymy spokój i spełnienie.

Dziękuję jest słowem, które zawiera w sobie ogrom innych słów. Mieści się w nim uznanie, szacunek oraz onieśmielenie spowodowane obdarowaniem.

Radosne dziękuję jest nagrodą dla tego, komu je posyłamy. Dziękuję oznacza, że cieszymy się z tego, że ktoś jest, że nam pomaga, że robi dla nas coś, co ma dla nas wartość. Dziękuję jest również…wyrazem naszej kultury, oraz dobrego wychowania.

Trzykrotne dziękuję

Dziękuję jest zaraźliwe. Zauważyłam to, kiedy zaczęłam pisać książki na końcu których w słowach „od autorki” na początku dziękowałam trzykrotnie, a później po stokroć więcej.

Mantra Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję zaczęła poszerzać swój zasięg, co nie lada mnie uradowało. Kiedy pojawiały się recenzje książek, które napisałam, osoby wyrażające swoje zdanie często używały słów, którymi ja sama się posłużyłam. Tymi słowami były oczywiście: „Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję”.

Dlaczego zawsze dziękuję trzykrotnie?

Trójka symbolizuje Boga, bóstwo, trójcę, sacrum, harmonię, siłę, słońce, wzrost, rozwój, medytację, szczęście i świadomość. W wielu kulturach cyfrę trzy uważa się za symbol nieba. Trójka jest syntezą jedynki i dwójki (rodzice i dziecko). Symbolizuje etapy życia: młodość, dojrzałość, starość, oraz określa różne aspekty życia człowieka: fizyczny, umysłowy i duchowy.

Trójka jest cyfrą mistyczną. Pitagorejczycy uznali ją za doskonałą, ponieważ oznacza początek, środek i koniec.

Cyfra trzy reprezentuje czas, który składa się z trzech elementów: przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

W Biblii trzykrotnie wzywa się Boga słowami : „Święty, święty, święty Pan, Bóg zastępów. Cyfra trzy powraca w najważniejszych scenach biblijnych: trzej mędrcy odwiedzający w Betlejem nowo narodzone dzieciątko, trzykrotne zaparcie się Chrystusa przez Piotra. W religii chrześcijańskiej Bóg występuje w trzech osobach: Bóg Ojciec, Syn Boży, Duch Święty.

W dziejach świata istniały trzy epoki: wiek złoty, brązowy i żelazny. Wyróżniamy trzy etapy pokuty: żal za grzechy, postanowienie poprawy i zadośćuczynienie.

Wiara, nadzieja i miłość – zamykają się w cyfrze trzy. 
 


Cyfra trzy ma dla mnie szczególne osobiste znaczenie, bowiem urodziłam się trzeciego dnia miesiąca lipca. Głęboko wierzę w moc tejże cyfry i dlatego ZAWSZE dziękuję trzy razy. Uważam bowiem, że słowo DZIĘKUJĘ otwiera każde drzwi przysłowiowo zamknięte na „trzy spusty” 🙂

Wierzę, że skoro dotrwałaś/eś do końca tego postu, czujesz sobie silne pragnienie zmiany. Zapoczątkuj ją z wdzięcznością w sercu. Otwórz się na cuda, jakich w tej chwili nawet nie śmiesz sobie wyobrazić. Złap mnie mocno za rękę i przeżyjmy razem te sto dni.

Dziękuję, Dziękuję, Dziękuję, że jesteś.

Kocham Cię

Ania

Mogą Cię również zainteresować

14 komentarzy

Stanisława 3 stycznia 2021 - 13:11

Dziękuję

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 14 stycznia 2021 - 19:04

<3

Odpowiedz
Ewa 3 stycznia 2021 - 14:07

Kochana Aniu ❤️ Nasze losy są bardzo podobne. Jestem wdzięczna, że stanęłaś na mej drodze. To Ty Kochany mój Aniele zmieniłaś mnie i zainspirowałaś do zmian. Będę Ci wdzięczna całe życie. Daleka droga jeszcze przede mną, długi proces, ale uczę się każdego dnia i z pokorą przyjmuję wszystko co szykuje mi życie. Dziękuję 🙏 Dziękuję 🙏Dziękuję 🙏

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 14 stycznia 2021 - 19:04

Moja kochana Ewunia <3 Przytulam Cię do serca <3

Odpowiedz
Gabrysia 3 stycznia 2021 - 14:24

Dziennik wdzięczności – posiadam 🙂
Przeczytałam ten wpis z uwagą, bo dotknął czegoś co właśnie dzisiaj we mnie świętuje szesnastą rocznicę – momentu w którym pozbawiona jakiejkolwiek pomocy, dobrego słowa czy chociażby tylko pytania ” dlaczego” – zapłakana wyszłam z domu, do którego miałam już nie wrócić. Musiałam – na tamten czas – tylko na tyle było mnie stać. A teraz patrząc wstecz – tak samo za wszystko DZIĘKUJĘ. Za wszystko, co od tamtej pory się wydarzyło i za to, że teraz już nauczyłam się – siebie za to nie obwiniać. A dziękowanie na prawdę ma moc 🙂 Byliśmy kiedyś z mężem w Dusznikach na wczasach i mąż przyniósł talerzyk z dwoma – jeszcze ciepłymi kawałkami ciasta, który dostał ” na boku” od pani gospodyni. Ciasto było tak pyszne , że postanowiłam iść z tym talerzykiem osobiście i za nie podziękować. Dostałam jeszcze cztery takie kawałki :))) Pozdrawiam ciepło

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 14 stycznia 2021 - 19:03

Gabrysiu, dziękuję za ten komentarz. Jesteś niesamowita. Przytulam z miłością, kochana <3

Odpowiedz
Grażyna 3 stycznia 2021 - 15:44

Twoje powieści są przepełnione dobrymi myślami, przekazami, poradami dla każdego czytelnika.
Cieszę się na wspólne 100 dni wdzięczności,dziękuję za wspaniały pomysł!
Dziękuję, dziękuję, dziękuję że JESTEŚ, ANIU.
Przytulam z miłością .

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 14 stycznia 2021 - 19:02

Grażynko, dziękuję Ci z całego serca, kochana <3

Odpowiedz
Daria 4 stycznia 2021 - 11:38

Dziękuję, dziękuję, dziękuję 💗💗💗

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 14 stycznia 2021 - 19:02

<3

Odpowiedz
Renia 15 stycznia 2021 - 11:22

Jakie to wszystko jest prawdziwe…. i na dodatek nic nie kosztuje….
wszystko zależy od nas samych, od naszego nastawienia…..
dlatego: dziękuję, dziękuję, dziękuję

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 21 stycznia 2021 - 17:43

<3 Przytulam, Reniu <3

Odpowiedz
Magda 25 stycznia 2021 - 08:49

Jestem samotnie wychowująca mama na życiowym zakręcie.
Piękne słowa dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Chciałabym zapytać, gdzie można zamówić dziennik? Czy jest w pdf również.?

Odpowiedz
Anna H. Niemczynow 25 stycznia 2021 - 13:50

Madziu, jesteś CUDEM. Przytulam Cię do serca z czułością <3

Odpowiedz

Zostaw komentarz