Home MAGIA CODZIENNOŚCIPOLSKI DOM W NIEMCZECH Olimpiada Języka Polskiego w Niemczech – nasz Syn laureatem!

Olimpiada Języka Polskiego w Niemczech – nasz Syn laureatem!

Przez Anna H. Niemczynow

„Ile znasz języków, tyle razy jesteś człowiekiem” – powiedział Johann Wolfgang Goethe.

O tym inspirującym stwierdzeniu,  przypomniał nam wczoraj profesor Jan Miodek,  wygłaszając niezwykle ciekawy i pouczający wykład na temat zawiłości naszego pięknego języka polskiego. Mieliśmy przyjemność wysłuchania tego wykładu, biorąc udział w uroczystym rozdaniu dyplomów i nagród dla laureatów 17 edycji Olimpiady Języka Polskiego w Niemczech. 

Dlaczego tam byliśmy?

Otóż…nasz Remik zajął zaszczytne drugie miejsce, co jest dla nas powodem do ogromnej dumy i wzruszenia. Nawet teraz, kiedy Wam o tym piszę, w oczach kręcą mi się łzy.

Jestem często pytana o życie na emigracji, o powody, dla których zdecydowałam się wyjechać, i o to, jak radzą sobie nasze dzieci.

Przeżyte „wczoraj”, było nagrodą za niespełna trzy lata trudu, którego niejednokrotnie doświadczyliśmy, decydując się na życie poza granicami Polski. Kiedy patrzyłam, jak Remik odbiera nagrodę ( czego kompletnie się nie spodziewaliśmy), ogarnęła mnie ogromna duma, wszak gdy wyjeżdżaliśmy z Polski, powiedziałam sobie, że dołożę wszelkich starań, aby nasze dzieci posługiwały się językiem polskim tak, aby nikt nie poznał, że na co dzień żyją za granicą.

Olimpiada języka polskiego odbywała się w trzech etapach, następujących w kilkutygodniowych odstępach czasu. W sobotę 19 czerwca 2021 r. miał miejsce ostatni, ustny egzamin, (w formie online), który Remik zaliczył koncertowo! Aby było ciekawiej, tego samego dnia rano Przemek poprosił Remika, aby pomógł mu naciągnąć  siatkę na płot, i właśnie wtedy dowiedzieliśmy się, że Remik nie może tego zrobić, gdyż…właśnie bierze udział w Olimpiadzie. Przemek nie wiedząc o tym, że to tak poważny kaliber wydarzenia, zdenerwował się, iż będzie to musiał zrobić sam, gdyż Remik jak zwykle pochłonięty jest nauką 😉 Nie mieliśmy pojęcia, że nasze dziecko dotarło aż tak daleko. Remik, nawet ciągnięty za język,  po prostu nigdy nie chwali się osiągnięciami naukowymi … 😉 Taki po prostu jest.

Złość Przemka rzecz jasna minęła, kiedy tego samego dnia wieczorem, otrzymaliśmy wiadomość mailową od Konsula, aby przyjechać do polskiej Ambasady w Monachium, gdyś syn uzyskał „zacny wynik”.

Zatkało nas, a potem zaczęliśmy się śmiać. Cały Remik! Jak kiedyś poleci w kosmos, to pewnie dowiemy się o tym z telewizji 🙂 Nasz syn ma to do siebie, że bardzo nie lubi się chwalić. Przyznam szczerze, że nie znałam nigdy takiego człowieka, jak On.

Moje serce przepełnia wszechogarniająca wdzięczność. Trud, jaki nasze dzieci pokonują każdego dnia, ucząc się w dwóch szkołach, polskiej i niemieckiej, czasami bywa bardzo męczący. Nie będę koloryzować i szczerze przyznam, że widząc poświęcenie naszych pociech, wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, czy los, jaki Im „zgotowaliśmy” podejmując decyzję o wyjeździe, wart jest świeczki.

Lecz wczoraj, kiedy tam stałam i słuchałam wykładu mojego ulubionego profesora Jana Miodka, który uspokajał nas, rodziców, że robimy dobrze, poczułam ulgę i sens tego, po co tutaj jestem.

Wyniki w nauce naszych dzieci, są dla mnie zawsze największą nagrodą za trudy życia na emigracji. Są plastrem na czasami do bólu przejmującą tęsknotę za Krajem, w którym się wychowałam. Widzimy, jak nasze dzieci się zmieniły i jakiej nabrały odwagi i zauważamy, jak my sami się zmieniliśmy, i jak szeroko otworzyły się  nasze serca na drugiego człowieka.

Jesteśmy wdzięczni za to, że są tu w Niemczech Polacy, angażujący się w podtrzymywanie i pielęgnowanie polskiej kultury. Mam na myśli nauczycieli, współtworzących POLSKĄ SZKOŁĘ W NORYMBERDZE, do której uczęszczają nasze dzieci.

Kiedy Remik odbierał wczoraj nagrodę z rąk Konsula Generalnego RP w Monachium, czułam się, jakby to mnie ktoś nagrodził. Te kilka chwil zatarło czas, gdy niejednokrotnie płakałam, zastanawiając się, czy oby na pewno posłanie dzieci do niemieckich szkół w zasadzie z marszu, było dobrym pomysłem. Często łapaliśmy się za głowę zdawszy sobie sprawę, że rzuciliśmy ich na głęboką wodę, podczas gdy kompletnie nie potrafili pływać.

Dzięki Bogu płyną! I to jest nasza nagroda. Codziennie modlę się o to, aby z odwagą wypływały na szerokie wody, aby służyć ludziom i światu. Wszak przecież nie chowamy dzieci dla siebie…

Kiedy wracaliśmy wczoraj z Ambasady, myślałam o tym, jak karty życia stopniowo odkrywają się przed nami, utwierdzając w przekonaniu, że wszystko dzieje się po coś.

Korzystając z okazji  odwiedziliśmy też UNIWERSYTET TECHNICZNY W MONACHIUM,  jedną z prestiżowych niemieckich uczelni technicznych, która wśród absolwentów ma aż czterech noblistów! Trudno  mi czasami uwierzyć, że ta uczelnia jest w zasięgu możliwości mojego Syna. Właśnie budują tam WYDZIAŁ FIZYKI POZAZIEMSKIEJ, na którym nauka Remika bardzo interesuje.

Ale co Bóg da, tego nie wiemy. Póki co, gdy myślę o „pozaziemskich” działaniach, oglądam się za siebie i czuję dumę. Samotnie wychowująca dzieci mamo, jeśli to czytasz, pragnę Ci powiedzieć, żebyś nie traciła wiary! Wszystko jest możliwe – spójrz na mnie 😉 DASZ RADĘ!

Remik jest jednym w dwóch moich największych życiowych osiągnięć. Kiedyś utrzymał mnie przy życiu i … wybrał dla mnie nowego męża, który stał się dla Niego ojcem 🙂 W tym miejscu pragnę podziękować Tobie, Przemku. To, na jak wspaniałego człowieka wychowaliśmy Remika, w ogromnej mierze jest Twoją zasługą. Dziękuję, dziękuję, dziękuję.

Co przyniesie życie? Tego nigdy nie wiadomo. Pewnym jest, że za z pozoru niemożliwymi do pokonania zakrętami, czekają na nas zapierające dech w piersiach dary.

Warto było uparcie trwać przy swoim, idąc w kierunku marzeń. Pracujmy wytrwale i nie poddawajmy się. Przyjdzie pora, że życie nas nagrodzi.

Kiedy?

To jasne…wtedy, gdy będziemy na to gotowi.

Z wdzięcznym sercem dziękuję za to błogosławione przeżycie.

Ania

Jeśli chcesz obejrzeć filmik, kliknij tu : IMG_1443

 

 

 

 

 

Mogą Cię również zainteresować

Zostaw komentarz